Problemy poszukiwaczy z Austrii.

Współcześni poszukiwacze skarbów nie poszukują tylko na polach uprawnych. Prezentują siebie także w internecie. A potem z ziemi prezentowane są różnorodne skarby: od maski przeciwgazowej przez odznaki z różnych okresów po biżuterię z epoki brązu.

Niestety rzeczywistość nie zawsze wygląda tak jak kreują je media społecznościowe. Tu pokazuje się tylko piękne skarby. ,,Powiedziałbym więc, że 90 procent lub 95 procent to złom.” mówi Gerhard Aichholzer, poszukiwacz z 20 letnim stażem. Przy odrobinie szczęścia można znaleźć srebrną monetę, kontynuuje Aichholzer. Odnajduję dwa lub trzy razy w tygodniu – wraz ze swoim wykrywaczem metalu za 1500 euro i grupą podobnie myślących ludzi. Wsparcie jest niezwykle istotne, często przychodzi czas zwątpienia. Czuję, że jestem sprzątaczem a nie poszukiwaczem. Świat i upływający czas dla odkrywania historii jest niezwykle okrutny.

W internecie wszystko wygląda bardzo pięknie. Poszukiwania to nie tylko przyjemność i pasja, ale ogromna praca. Staramy się sprzątać to co inni powinni wyrzucać do śmietnika. Często lasy i łąki są niezwykle zaśmiecone. Znalezienie czegoś ciekawego granicy z cudem.

Jeśli masz takie hobby, musisz mieć czas i pieniądze na sprzęt, wyjaśnia Aichholzer. On i jego koledzy mają wysokie stanowiska. „Mamy w grupie szefa patrolu autostrady” – mówi z radością Aichholzer. Pomogliśmy mu wejść w to środowisko. Nawet kobiety chętnie do nas dołączają. Cenimy ich za dokładność i delikatność. Często mają znacznie większą wiedzę historyczną niż nasi koledzy.

Podobny obraz

Jednak w przeciwieństwie do Austrii, o wiele bardziej rygorystyczne przepisy dotyczą poszukiwaczy w Niemczech. Jeśli chcesz udać się na poszukiwanie skarbów do Saksonii, musisz uzyskać zezwolenie od Państwowego Urzędu Archeologicznego. A to dopiero po krótkim szkoleniu.

Dlatego razem z naszymi towarzyszami rzadko wybieramy się na poszukiwania do Niemiec . U nas kraju wszystko jest łatwiejsze. Wiemy, że i inni nasi koledzy z innych krajów Europy mają bardzo podobne problemy. W Polsce do dziś nie ustanowiono definicji zabytku co w dużej mierze przekłada się na brak ubiegania się o pozwolenia. To też nie jest łatwe. Cieszymy się tym co mamy. Dziś przepisy są dla nas korzystne, jutro mogą nie być. Świat i rzeczywistość może się zmienić. Korzystamy jak możemy z poszukiwań, to daje nam ogromną frajdę.

Christoph Heiermann z Państwowego Urzędu Archeologii w Saksonii: „Jest bardzo szybko można doprowadzić do ogromnych strat, jeśli na przykład zniszczymy lub nie zgłosimy stanowiska archeologicznego”. Na tym polega intensywne szkolenie. Uczymy obchodzić się z zabytkami i o tym, że warto znaleziska zgłaszać.

Ktoś może powiedzieć, że w Austrii bardziej ufa się swojemu obywatelowi niż w Niemczech. Tu chodzi o skalę poszukiwań i strat na jakie narażone jest państwo w przypadku nielegalnych poszukiwań. W Austrii mamy znacznie więcej stowarzyszeń, które łatwo kontrolować. W Niemczech jest wielu samotnych poszukiwaczy, którzy niestety nie są szczerzy w swoich zamiarach. Jeśli szukasz po to aby zarobić ta pasja nie jest dla Ciebie. Poszukiwania to zapisywanie nowej historii i dzielenia się z innymi swoimi odkryciami. Poszukiwacz nie może być samolubem.

Saksonia jest niezwykle zróżnicowanym terenem gdzie mamy ogromną różnorodność historyczną. Dlatego położono tak ogromny nacisk na osoby, które mają zamiar tam szukać.

 

Dodaj komentarz