Naród głodował a on pławił się w luksusach

Bezwzględny dla wrogów, podejrzliwy wobec klakierów, zakompleksiony intrygant i megaloman, kaprysem skazujący na więzienie i na śmierć. „Słoneczny brylant Rumunów” sprowadził na swój kraj terror i nieporównywalną z poprzednimi latami biedę.

Nicolae Ceaușescu, mając zaledwie cztery klasy szkoły podstawowej rozpoczął budować swoją karierę w oparciu o partię komunistyczną. W 1965 r., ku zaskoczeniu wszystkich, wspiął się na szczyty władzy i został sekretarzem generalnym Rumuńskiej Partii Robotniczej (PCR). W pierwszych latach jawił się jako wzór liberała i reformatora. Chciał przekonać do siebie rodaków i opinię międzynarodową. Wypuścił na wolność więźniów politycznych, ograniczył cenzurę, czym wzbudził zachwyt rodaków i Zachodu. Pokazał, że umie przeciwstawić się Moskwie. Szczytem tej niezależności była odmowa uczestnictwa w interwencji w Czechosłowacji w 1968 r. Zyskał tym popularność w kraju, a także urósł w oczach przywódców z Zachodu. Powoli zaczynał czuć się jak bóg. Swą polityką „otwartości” zapewnił krajowi finansowe i gospodarcze poparcie zza granicy.


Stopniowo rządy Ceaușescu się przekształcały. Prawdziwa tragedia rozpoczęła się po wizycie w Korei Północnej w 1971 r. To tam władcze małżeństwo zobaczyło, jak wygląda państwo komunistyczne, w którym przywódca ma władzę absolutną. Bardzo im się to spodobało i wspólnie stworzyli zabójczy dla kraju tandem. Naród miał się podporządkować woli „Conducătora” (przywódcy).

Szybko powstał aparat ucisku i represji. Służba specjalna – Securitate – całkowicie podlegała kontroli i rozkazom Ceaușescu. Ale nie tylko. Elena uwielbiała udzielać wskazówek, jak podsłuchiwać towarzyszy. Tak naprawdę nikt nie mógł czuć się bezpiecznie. Partia i resorty siłowe zostały poddane czystce. Część bardziej inteligentnych i wykształconych członków została zmarginalizowana. Przy najmniejszych oznakach sprzeciwu wkraczała służba bezpieczeństwa, która na każdego miała haki. Gdy w marcu 1974 r. Nicolae został prezydentem, skupiał w ręku władzę nieograniczoną. Najważniejsze urzędy w państwie obsadził członkami rodziny, bo tylko im ufał.

Zgromadził gigantyczny majątek

Znalezione obrazy dla zapytania: Bulevardul Primaverii nr 50
Willa Ceaușescu

Aby się przekonać, jak mieszkał sekretarz KPR i jego rodzinę, trzeba odwiedzić 800-metrową willę przy ul. Bulevardul Primaverii nr 50 w Bukareszcie. To jedno z najnowszych muzeów w stolicy Rumunii nie jest przez władze promowane, a mimo to cieszy się sporą popularnością. I rzeczywiście robi wrażenie swoim luksusem, a jeszcze bardziej ten budynek musiał budzić emocje, gdy w latach rządów Ceaușescu Rumuni opowiadali sobie o tym, że znajdują się w nim luksusowe, urządzone w historycznych stylach apartamenty dla wszystkich członków rodziny dyktatora. Zazdrość pewnie budziły także prywatne SPA, rodzinna sala kinowa, własny basen z olśniewającą terakotą, oranżeria czy olśniewające łazienki, które zbudowano wtedy, gdy przeciętni Rumuni mieli kłopot, aby cokolwiek kupić w sklepach. Jednak nie wszyscy zwiedzający mają takie historyczne skojarzenia, bo w książce pamiątkowej można także przeczytać: „Ładnie pan mieszkał, panie prezydencie”.

Dom ludowy wybudowany w czasach dyktatury Ceaușescu

Ceaușescu korzystali także z dwóch innych will: Olăneşti (położonego w górach) i Neptuna (położona nad Morzem Czarnym). Podczas wybierania się do Olăneşti kolumna samochodów szefa państwa blokowała jedyną w Rumunii autostradę (Bukareszt-Pitești), zmuszając innych kierowców na zjechanie na bok. Po zablokowaniu autostrady samochód z Nicolae Ceaușescu mógł szybko przejechać z jednego miejsca na drugie. W wilii Neptun małżeństwo spędzało letnie wakacje.

W willach Ceaușescu były liczne wartościowe przedmioty. Wnętrza urządzono drogo i bez gustu. Obok obrazów z jeleniami na rykowisku, łóżek z baldachimami i ciężkich kryształowych luster w willach znajdowały się dzieła sztuki.

Nicolae Ceaușescu poruszał się mercedesem 600 o numerach 1-B-111. Dyktator posiadał także samochody marki Cadillac, Rolls-Royce, Dacia. W 1974 roku szach Reza Pahlawi podarował Ceaușescu Hillmana ze skórzaną tapicerką, a Richard Nixon przekazał władcy Rumunii Buicka Electrę. W latach 80. Nicolae Ceaușescu korzystał z samochodu rumuńskiej marki ARO.

Naród nie wytrzymał

Coś, co miało być procesem, trwało 100 minut. Oskarżony o ludobójstwo i wyprowadzenie z kraju miliarda dolarów Nicolae Ceaușescu został skazany na śmierć razem z żoną. Rozstrzelano ich natychmiast. Żaden kraj bloku wschodniego nie obalił władzy tak krwawo.

Małżeństwo Ceaușescu przejmują wojskowi i wywożą ich do koszar. Tam wszechwładni jeszcze kilka godzin temu stają się więźniami. Ich proces przed sądem ludowym, tudzież kapturowym, odbywa się 25 grudnia, w Boże Narodzenie. Lista zarzutów jest długa – od nielegalnego gromadzenia bogactwa do ludobójstwa. Rozprawa trwa około godziny i kończy się wyrokiem śmierci dla obojga oskarżonych.

Nowej władzy zależy na pośpiechu, jakimś argumentem może być, że śmierć dyktatora powinna uspokoić sytuację, ale wydaje się, że Iliescu nie chce, żeby Ceaușescu zaczął wyciągać jakieś przykre rzeczy, które poddałyby w wątpliwość uczciwość Prometeusza demokracji. Dlatego też procesu dogląda Stănculescu, a potem dopilnowuje egzekucji.

Wyrok zostaje wykonany wkrótce po jego ogłoszeniu. Skazani chcą zginąć razem. Przed godz. 15 małżeństwo staje przed murem. Elena rozpaczliwie się broni, Nicolae płacze. Gdy upadły dyktator intonuje „Międzynarodówkę”, rozlegają się strzały. Padając krzyczy jeszcze „Niech żyje wolna i demokratyczna Socjalistyczna Republika Rumunii”. Książkowo. Twórcę jednego z najbardziej opresyjnych reżimów w Europie i jego żonę wysłała na tamten świat 30 kul. Film z egzekucji 27 grudnia emituje telewizja, już wcześniej na czarnym rynku w Budapeszcie można go kupić na kasecie VHS. Samo miejsce kaźni staje się atrakcją turystyczną.

Grób Ceaușescu na cmentarzu Ghencea w Bukareszcie

Rewolucja w Rumunii pochłania około tysiąca ofiar. Oddają życie za wolność, niby dzięki nim komunizm upada, ale z demokracji, kapitalizmu korzystają głównie ci, którzy obłowili się w poprzednim reżimie. Nomenklatura szybko uwłaszcza kraj, co jest zresztą typową bolączką postkomunistyczną. Wkrótce groby Nicolae Ceaușescu i Eleny na cmentarzu Ghancea w Bukareszcie otrzymują tabliczki z nazwiskami, a ludzie regularnie składają na nich kwiaty.

2 komentarze

  1. Taki Duda za to żyje w nędzy jak 60% społeczeństwa w jego kraju. Musi nawet dorabiać podkradając z kasy Sejmu pieniądze na fikcyjne pielgrzymki do Słupska.

Dodaj komentarz