Monety na każdą kieszeń. Rynek numizmatów w Polsce rośnie

Srebrna moneta z 1933 roku z Sobieskim
Antykwariat Numizmatyczny Michał Niemczyk

Blisko 80 mln zł wyniosły obroty na aukcjach numizmatycznych w 2019 roku. To prawie o 13 mln z więcej niż rok wcześniej.

Wiemy już, ile wynoszą obroty na katalogowych aukcjach numizmatów w Polsce. Sześciodniowa aukcja Gabinetu Numizmatycznego Damian Marciniak, rozpoczęła się 8 lutego (www.gndm.pl). Jak zawsze poprzedzona została edukacyjnymi wykładami. Podczas jednego z wykładów Jakub Grzyb, kolekcjoner i student Szkoły Głównej Handlowej, przedstawił przygotowany przez siebie raport o krajowych aukcjach numizmatów.

Wykład Jakuba Grzyba dostępny jest na stronie firmy Marciniaka i na YouTube. Tu postaram się zasygnalizować podstawowe jakościowe różnice pomiędzy rynkiem numizmatów i rynkiem sztuki.

W 2019 roku krajowy rynek numizmatów odnotował zwyżki. Analiza obejmuje 17 firm. Obroty wyniosły ok. 79,5 mln zł, czyli o 12,7 mln zł więcej niż w 2018 roku. Na aukcjach wystawiono 46 296 obiektów (o 16 tysięcy więcej niż rok wcześniej). Zorganizowano 40 aukcji (o dziewięć więcej niż w 2018 roku).

Monety stanowiły 81,7 proc. aukcyjnego asortymentu. Nie doceniamy medali, stanowiły one zaledwie 3,4 proc. krajowej oferty. Zabytkowe papiery wartościowe to tylko 1 proc. oferty na aukcjach w Polsce. Blisko jeden procent oferty stanowiły rzadkie książki niezbędne klientom rynku numizmatów, kolekcjonerom lub inwestorom.

Historyczne papiery wartościowe weszły na aukcje przede wszystkim dzięki Damianowi Marciniakowi. Od 2017 roku na aukcjach oferuje po kilkaset papierów. Aukcyjny rynek zabytkowych akcji i obligacji dopiero powstaje, to okazja do tanich zakupów.

W lutym 2018 roku na aukcji Marciniaka za 5 tys. zł sprzedano najpiękniejszy polski papier wartościowy. To akcja zaprojektowana w latach 20. przez wielkiego malarza Józefa Mehoffera. Cena wywoławcza wynosiła 2 tys. zł. Dziś, po upływie zaledwie dwóch lat, cena sprzedaży wydaje się już atrakcyjnie niska na tle innych cen.

Jakie zauważam jakościowe różnice pomiędzy krajowym rynkiem sztuki i numizmatów? Od dwóch lat portal rynku sztuki Artinfo.pl wydaje obszerne raporty o handlu sztuką w Polsce (www.artinfo.pl). Czytelnik raportu ma prawo odnieść wrażenie, że rynek sztuki jest elitarny, a wyróżniającą cechą tego rynku są rekordy cenowe.

Natomiast raport Jakuba Grzyba jednoznacznie dowodzi, że numizmatyka to pasja dla każdego! Blisko 60 proc. sprzedanych monet miało ceny wynoszące 500 zł lub mniej. Ponad 90 proc. sprzedanych monet osiągnęło ceny do 3,5 tys. zł.

Podkreślę jeszcze jedną fundamentalną różnicę pomiędzy rynkiem obrazów i numizmatów. Na rynku sztuki sprzedawane polonika bardzo często pochodzą z importu. Na rynku numizmatów obiekty pochodzą z krajowych kolekcji. Wniosek ten nie wynika z raportu Jakuba Grzyba, tylko z moich wieloletnich obserwacji rynku, z rozmów z antykwariuszami i nabywcami.

Fakt, że numizmaty pochodzą z krajowych zbiorów, zawsze gwarantuje wysoką podaż obiektów rzadkich i poszukiwanych. Natomiast zasadniczym problemem rynku malarstwa od 1989 roku jest niska podaż aukcyjnego towaru. Dlatego też malarskie polonika tropione są po świecie i masowo przywożone do kraju.

Na aukcji Marciniaka wystawiono np. dwie krajowe kolekcje o muzealnej wartości. Kolekcja monet średniowiecznych powstawała 50 lat, stworzył ją jeden człowiek. Na rynku numizmatów jest wielka podaż, ponieważ jest odwieczna tradycja kolekcjonerska. Natomiast niewielu było prawdziwych kolekcjonerów malarstwa w historii Polski.

Raport Jakuba Grzyba dotyczy wyłącznie numizmatów o wartości symbolicznej. Nie obejmuje jednak wyników cotygodniowych aukcji internetowych, na których sprzedawane są te numizmaty. Nie obejmuje też wyników codziennej sprzedaży w antykwariatach. Zatem w sumie rynek historycznych numizmatów jest znacznie większy, niż pokazuje to omawiana przeze mnie analiza.

Osobny wielki rynek to numizmaty, których cena zależy tylko od aktualnych giełdowych notowań kruszcu.

14–16 marca odbędzie się trzydniowa aukcja Antykwariatu Numizmatycznego Michał Niemczyk (www.aukcjeniemczyk.pl). Licytowanych będzie ok. 2,5 tys. numizmatów. Atrakcją będą m.in. historyczne odznaczenia, niektóre z nich to odkrycia nieznane kolekcjonerom i historykom.

Najdroższa jest złota donatywa z XVII stulecia z wizerunkiem króla Jana III Sobieskiego. Przedstawiono na niej widok Krakowa. Wybita panorama miasta jest szczegółowa, prawie jak fotografia. Moneta emitowana za życia króla wystartuje z ceną 150 tys. zł.

W ofercie jest też piękna obiegowa moneta z Sobieskim z 1933 roku, ma cenę 200 zł. Rynek numizmatów jest masowy, ponieważ oferuje tak piękne przedmioty w niskich cenach. Ta srebrna moneta z Sobieskim będzie atrakcją w każdej epoce. Jest wysokie prawdopodobieństwo, że zawsze odsprzedamy ją bez trudności.

200 zł kosztuje srebrna moneta z 1933 roku z Sobieskim. Fot. Antykwariat Numizmatyczny Michał Niemczyk

Wyjątkowy charakter mają aukcje odznaczeń i monet organizowane przez krakowską Desę (www.desa.art.pl). Debiutanta zaskakiwać może np. fakt, że na aukcjach tych rekordowo sprzedawane są zabytkowe legitymacje osób uhonorowanych przed wojną odznakami pułkowymi.

Te legitymacje nie zachowały się, są rzadkością. Celowo niszczone były w czasach okupacji niemieckiej lub stalinowskiego terroru. Rodziny obawiały się rewizji i niszczyły dokumenty dotyczące wojskowej przeszłości swoich krewnych. W numizmatyce i falerystyce zaklęta jest historia Polski. Również dlatego numizmatyka jest masową pasją Polaków.

Dodaj komentarz