Wasilij Błochin: Rekordzista wśród zbrodniarzy NKWD

5 marca 1940 roku Ludowy Komisarz Spraw Wewnętrznych Związku Radzieckiego Ławrow Beria przedstawił dla Józefa Stalina notatkę w sprawie polskich jeńców wojennych w obozach: Kozielsk, Ostaszków i Starobielsk z propozycją rozpatrzenia w trybie specjalnym – bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelanie…

Zdjęcie z ekshumacji ofiary Zbrodni Katyńskiej

Biuro Polityczne Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii bolszewików załatwiając sprawę w trybie specjalnym już w tym samym dniu powzięło decyzję i poleciło jak proponował – wnioskodawca Beria – rozstrzelanie wszystkich Polaków więzionych w obozach w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku – ponad 15 tysięcy osób.

Po ukazaniu się tych zbrodniczych w swej treści dokumentów w instytucjach, sztabach i komendach NKWD przystąpiono pośpiesznie do przygotowania warunków do tego zadania. Tworzono specjalne grupy do rozstrzeliwania Polaków, organizowano transport jeńców z obozu do miejsc rozstrzeliwania, ustalono rejony zbrodni i system grzebania ich w „dołach śmierci”. Po tych ustaleniach, skierowano wyspecjalizowanych w przeszłości w zbrodniach funkcjonariuszy NKWD do rozstrzeliwania polskich jeńców jako „wrogów ludu”.

Nie będę przedstawiał obecnie spraw szczegółowo dotyczących likwidacji wszystkich obozów o czym pisałem w swoich książkach i publikacjach prasowych, ale chcę przedstawić system rozstrzeliwania więzionych Polaków i jednego z największych katów.

Z więzienia NKWD na Łubiance w Moskwie skierowano w połowie marca 1940 roku, 45.letniego majora NKWD Wasilija Błochina doświadczonego zbrodniarza z lat pracy na Łubiance z zadaniem osobistego rozstrzelania 6000 Polaków – jeńców obozu w Ostaszkowie. Na miejsce rozstrzeliwania jeńców wybrał on podziemia budynków – siedziby NKWD w Kalininie – Twerze. Rozpoczął on swoją zbrodniczą działalność już w sierpniu 1924 roku na Łubiance, gdzie rozstrzelał pierwszą ofiarę. Od tego dnia codziennie rozstrzeliwał dziesiątki osób. W 1937 roku na osobisty rozkaz Józefa Stalina osobiście rozstrzelał na Łubiance Marszałka Związku Radzieckiego Michaiła Tuchaczewskiego – dowódcę frontu zachodniego w wojnie polsko-swowieckiej w 1920 roku, któremu Stalin zarzucał błędy w dowodzeniu frontem w bitwie warszawskiej co spowodowało klęskę dowodzonych przez niego wojsk i zwycięstwo Józefa Piłsudskiego.

Osobiście zamordował ponad 6 tys. Polaków

Major Wasilij Błochin po przybyciu do Kalinina (Twer) organizował najpierw cały system dokonania zbrodni na 6000 Polaków, wyznaczył pomieszczenie do którego wprowadzano jeńców polskich przywożonych z obozu Ostaszkowo (była to według niego poczekalnia śmierci), ustalił korytarz, którym bojcy (szeregowcy NKWD) doprowadzali jeńców przed oblicze Błochina (gabinet śmierci). Tu znajdował się stół na którym leżało kilka pistoletów, amunicja, butelka z alkoholem i kubek. Z lewej strony stołu stał obrotowy fotel Błochina. Z prawej jego strony stali dwaj bojcy, którzy ładowali pistolety i podawali je Błochinowi. Przed fotelem Błochina była betonowa ściana, na którą padali rozstrzelani jeńcy. Bojcy doprowadzający jeńców przed oblicze Błochina trzymali jeńca, a po usłyszeniu strzału opuszczali ręce i ofiara zbrodni opadała na beton. Inni bojcy wyciągali przeważnie za nogi (często dające jeszcze oznaki życia) ofiary zbrodni do sąsiedniego pomieszczenia i w nocy wszyscy rozstrzelani w danym dniu byli wywożeni samochodami do Miednoje, gdzie przy pomocy spychacza i koparki byli grzebani w „dołach śmierci”. Po kilku rozstrzelanych bojscy zmywali wodą beton przed Błochinem.

Błochin idąc do pracy (rozstrzeliwania jeńców) ubierał przywieziony ze sobą specjalny ubiór. Było to skórzane specjalne ubranie, buty z długimi cholewami, czapka pilotka, długi skórzany fartuch i długie skórzane rękawice. Często widywano go w kapeluszu typu kowbojskiego.

Pierwszy transport polskich jeńców (przeważnie funkcjonariuszy polskiej policji państwowej, oficerowie Korpusu Ochrony Pogranicza oraz oficerowie wywiadu) przybył 1 kwietnia 1940 roku w ilości 335 osób. Wszystkie te osoby Błochin rozstrzelał w tym samym dniu. Po kilku dniach tej jego zbrodniczej pracy Błochin napisał raport do swojego przełożonego, aby przywożono z Ostaszkowa mniejsze ilości jeńców. W uzasadnieniu tego raportu użył określenia „że nie wyrabia”. Po tym raporcie przywożono codziennie z Ostaszkowa po 250 jeńców.

W ten sposób major Wasilij Błochin rozstrzelał osobiście, pojedynczo od 1 kwietnia do połowy maja 1940 roku 6000 polskich jeńców. Zamordowanych przez niego w Twerze pogrzebano w Miednoje. Osobiście Błochin od sierpnia 1924 roku kiedy to na Łubiance rozstrzelał pierwszą osobę do 2 marca 1953 roku (na dwa dni przed śmiercią Stalina) rozstrzelał osobiście około 50 tysięcy osób w Związku Radzieckim, tak zwanych „wrogów ludu”. Nazywano go gwiazdorem zbrodni albo rodzynkiem stalinowskich zbrodni.

NKWD szkoliło, przygotowywało i posiadało specjalne pododdziały – grupy tak zwanych pętlarzy. Byli to przeważnie szeregowcy NKWD bardzo aktywnie szkoleni politycznie szczególnie w celu wyrabiania u nich wielkiej nienawiści do osób skazanych na karę śmierci, szczególnie na rozstrzelanie jako „wrogów ludu – Związku Radzieckiego”.

Byli oni ponadto szkoleni w konstruowaniu – spłacaniu ze sznurów specjalnych pętli, których działanie polegało na tym, że zarzucona niespodziewanie pętla na głowę ofiary prowadzonej na rozstrzelanie, opadała bocznymi elementami na kark – szyję, a nastęnie na przedramiona rąk ofiary. Kiedy ofiara usiłowała się uwolnić z tej pętli, ta zaciskała się automatycznie na szyi ofiary dusząc ją.

Podczas masowych egzekucji – rozstrzelania ludzi w Związku Radzieckim pętlarze rozstawieni byli obok trasy prowadzenia ofiar na stracenie. Jeżeli pętlarz zauważył, że prowadzony na rozstrzelanie jest fizycznie dobrze zbudowany, silny, energiczny i stawia konwojentom opór, to pętlarz niespodziewanie zarzucał pętlę na głowę ofiary, a jeżeli ta usiłowała się uwolnić, to pętla zaciskała się na szyi dusząc ofiarę.

Ten system stosowania pętli i pętlarzy wykorzystywany był w czasie likwidacji przez NKWD polskich jeńców z obozu w Starobielsku, Ostaszkowie oraz Kozielsku, w tym i przy doprowadzaniu polskich jeńców przed kata Błochina.

Najszersze zastosowanie pętli widoczne było w postrzeliwaniu oficerów z Kozielska w lesie katyńskim. Podczas doprowadzania oficerów z autobusu, który przywoził oficerów ze stacji Gniezdowo w pobliże dołów nad którymi rozstrzeliwano oficerów pętlarze często zarzucali na głowy oficerów prowadzonych na rozstrzelanie wspomniane pętle.

Podczas ekshumacji polskich oficerów z dołów śmierci w Katyniu na wielu zwłokach znajdowały się pętle. Pętle na swojej szyi miał między innymi generał Mieczysław Smorawiński – co widoczne jest na zdjęciu.

Każdy pętlarz zarzucając pętlę na ofiarę był przekonany, że zarzuca ją wrogowi ludu – wrogowi Związku Radzieckiego i czynił to z przekonaniem wzorowo wykonywanego obowiązku.

Z różnych materiałów znany mi były trzy wersje losów Błochina po zbrodni dokonanej na polskich jeńcach. Twierdzono, że został zlikwidowany przez NKWD dla zatarcia śladów zbrodni dokonanej przez niego na jeńcach Ostaszkowa, inna wersja wskazywało na to, że zwariował i popełnił samobójstwo. Trzecia najbardziej prawdopodobna wersja to ta, że po śmierci Stalina władze Związku Radzieckiego pozbawiły go stopnia generalskiego (do którego awansował go Stalin), pozbawiły wszelkich odznaczeń i skierowały na emeryturę. Zmarł prawdopodobnie we własnym mieszkaniu w 1955 roku i pochowany został jednak na honorowym miejscu na jednym z moskiewskich cmentarzy.

Wśród 6000 Polaków – wieźniów obozu w Ostaszkowie zamordowanych osobiście przez Błochina, znajdowało się kilka osób związanych z Myślenicami w tym Komendant Powiatowej Policji Państwowej w Myślenicach – kapitan Piotr Jurczak, powstaniec śląski, Stanisław Szpara, Stanisław Morawski i Emil Boguta.

Staraniem władz polskich w 2000 roku wykonany został oraz poświęcony cmentarz, na którym spoczywają szczątki ofiar majora Błochina – jednego z największych zbrodniarzy NKWD.

Łzy żalu i rozpaczy rodzin pomordowanych przez Błochina, ich ojców, synów, braci i krewnych i spoczywających na tym cmentarzu – miednojskiej nekropolii, łzy pamięci o najbliższych oraz łzy potępienia i nienawiści do NKWD, zbrodniarza Błochina do tej pory jeszcze nie wyschły z niektórych twarzy…

Dodaj komentarz