Głos Józefa Piłsudskiego na jedynym zachowanym nagraniu.

„Stoję przed jakąś dziwaczną trąbą”, tak Józef Piłsudski opisywał sytuację w jakiej się znalazł, na jedynym zachowanym nagraniu jego głosu. Mało kto zdaje sobie sprawę, że oprócz żartobliwych słów o działaniu fonografu, marszałek zostawił dla swoich słuchaczy poważne przesłanie.

18 maja 1935 r. Józef Piłsudski pochowany na Wawelu
Józef Piłsudski o nagrywaniu głosu ludzkiego / Źródło: YouTube

Stoję przed jakąś dziwaczną trąbą i myślę, że głos mój ma się oddzielić ode mnie i pójść gdzieś w świat beze mnie, jego właściciela. Zabawne pomysły mają ludzie! Doprawdy, trudno się nie śmiać z tej dziwnej sytuacji, w której nagle głos pana Piłsudskiego się znajdzie.

Wyobrażam sobie tę zabawną chwilę, gdy jakiś ananas korbą nakręci, śrubkę naciśnie i jakaś trąba, zamiast mnie, gadać zacznie. Ciekawe!

Chciałbym widzieć wtedy zebrane dzieci, do których trąba ludzkim głosem gada. A gdy pomyślę, że wśród tych dzieci nagle znaleźć się mogą moje własne, które na pewno pomyślą, że tatuś z nimi gdzieś za trąbą w chowanego się bawi.

Pusty śmiech mnie bierze, że ten biedny mój głos, ode mnie oddzielony, przestał nagle być moją własnością i należy już, nie wiem do kogo, nie wiem do czego: do trąby czy do jakiegoś akcyjnego towarzystwa.

Najzabawniejsza jest jednak myśl, że kiedy mnie już nie będzie, głos pana Piłsudskiego sprzedawanym będzie za trzy grosze gdzieś na jarmarkach, prawie na funty, jak pierniki, prawie na łuty, jak jakie cukierki.

Powiadają, że to jest uwiecznienie. Gdy więc moja pusta myśl łączy tę trąbę z wiecznością, chciałbym zastrzec, by głos ten jedną piękną prawdę krzyczał: prawdę o śmiechu.

Żywiołem szczęścia jest śmiech. A im bardziej jest pustym i szczerym, im bardziej nazywamy go dziecinnym, tern więcej jest w nim szczęścia, tem więcej jest w nim nieba na ziemi.

Umiałem, jak dobry żołnierz, śmiać się wesoło, gdy życiu niebezpieczeństwo groziło.

I gdy przed tą maszynką stoję, wciąż mnie jedna myśl prześladuje, bym mógł uwiecznić nie głos, lecz śmiech.

Śmiać się na zamówienie nie umiem, lecz powiem panom jedną uwagę z powodu śmiechu.

Witaliśmy Polskę odrodzoną nie dźwięcznym śmiechem odrodzenia, lecz jakimś kwasem śledzienników i jakąś zgryźliwością ludzi o chorych żołądkach. Więc głosem z trąby błagam: matki i ojcowie, gdy sami śmiać się nie możecie, w kąt rzućcie instrumenty pedagogiczne, gdy wesoły srebrny dzwonek śmiechu roześmianych buziaków dziecinnych w waszych domach się rozlega. Niech się śmieją polskie dzieci śmiechem odrodzenia, gdy wy tego nie umiecie! A gdy wam teraz do śmiechu już usta się układają, śmiejcie się do woli, gdy ja z tej trąby was żegnam pustym, dziecinnym, żołnierskim śmiechem i słowem: do widzenia!…

Józef Piłsudski o nagrywaniu głosu ludzkiego

Słynne nagranie głosu Józefa Piłsudskiego to jedyne zachowane nagranie marszałka jakie przetrwało do dziś. Zostało zarejestrowane 5 września w mieszkaniu Kazimierza Świtalskiego w Warszawie, a cała akcja odbywała się w ramach działalności społecznej. Firma B. Rudzkiego zapisała głos marszałka na bakelitowych płytach gramofonowych, a dochód z ich sprzedaży został przeznaczony na Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie.

Rzadko zwraca się uwagę, że płyta na której zapisano głos Marszałka ma dwie strony i nagrano na niej dwie części przemówienia, różniące się charakterem, ale układające się w zaplanowaną całość. Słynniejsze, o wiele bardziej żartobliwe, zaczynające się słowami „Stoję przed jakąś dziwaczną trąbą” to tak naprawdę druga strona nagranego wykładu.

Na pierwszej stronie płyty Piłsudski wygłosił krótki wykład poświęcony znaczeniu ludzkiej pracy. Podkreśla, że „żywioł” ludzkiej pracy jest przynajmniej równie ważny, chociaż niedoceniany, jak opanowywanie przez ludzi żywiołów takich jak woda, czy prąd. Zauważa, że ludzka praca, zwłaszcza praca zbiorowa, tworzy kulturę.

Marszałek zaznacza, jak ważna w tym kontekście jest „umowa i lojalne tej umowy dotrzymanie”. Opisuje aktualne nagrywanie swojego głosu, podkreślając, że ma przed sobą „instrument pracy z maszyny i żywego człowieka złożony”, a instrumenty pracy należy szanować. „Warunkiem umownej pracy jest czas, który już mi mówi: dość!” kończy pierwszą część przemówienia Piłsudski, łącząc sytuację w której się znalazł, kiedy miejsce na płycie właśnie się kończy z przemyśleniem, że jednym z warunków umownej pracy powinien być określony czas.

Druga część przemówienia jest w pewien sposób kontynuacją myśli o efektach ludzkiej pracy, ale utrzymaną w o wiele luźniejszej, żartobliwej formie.

Najpierw Piłsudski posługując się licznymi porównaniami opisuje technologiczną nowinkę jaką jest nagrywanie głosu, analizuje jego mechanizm, zastanawia się nad odbiorem tej technologii przez ludzi, a także rozważa takie problemy jak kwestie praw autorskich czy komercyjna sprzedaż nagrań. Robi to w sposób żartobliwy, jedynie zahaczając o poszczególne problemy i nie pogłębiając ich, jednak pokazuje to jego świadomość zagadnień związanych z rozwijającą się technologią.

W drugiej części przemówienia, Piłsudski podkreśla rolę śmiechu w społeczeństwie. „Żywiołem szczęścia jest śmiech” mówi marszałek, nawiązując do wcześniejszych słów o ujarzmianych żywiołach i żywiole ludzkiej pracy. Na koniec żartuje, że sam nie potrafi śmiać się na zawołanie, ale wzywa wszystkich do śmiechu i przyzwalania na śmiech dzieciom.

Słuchając nagranych przemówień marszałka warto zwrócić uwagę na jego wymowę i charakterystyczny, kresowy akcent. W ten sposób mówili też prawdopodobnie inni wybitni Polacy, tacy jak Kościuszko, czy Mickiewicz i krąg inteligencji związany z Uniwersytetem Wileńskim. Głos samego marszałka jest niski i dojrzały.

Wiadomo, że oprócz słynnego, nagranego na płytę przemówienia, Piłsudski wygłosił kilka przemówień transmitowanych przez Polskie Radio. Jednak przemówienia te były nadawane jedynie „na żywo”, bez nagrania na żaden nośnik, czego w tych czasach zwykle nie praktykowano. Dlatego kolejne nagranie w którym możecie usłyszeć, wraz z pełną treścią przemówień to prawdopodobnie jedyna zachowana próbka głosu Józefa Piłsudskiego.

Marszałek Józef Piłsudski – przemówienie radiowe z 1924 / Źródło: YouTube

Szanowne panie i szanowni panowie.

Człowiek jakoby ujarzmia żywioły. Żywioły nie jego ręką wytworzone na naszym padole płaczu. Żywiołów tych dawniej liczono zaledwie kilka, a liczba ich rośnie prawie z roku na rok. Zaprzęga je człowiek do roboty, jak jaki wół roboczy.

Woda, więc, obraca koła. Słońce ogrzewa pola, elektryczność pracuje we wszystkich kierunkach. Ogień daje ciepło. Woły robocze czyni z elementów człowiek.

I dumny jest z tego, że dzieło nieswoje opanował i zmusił do niewolniczej roboty dla swojej jedynie wygody.

Dumny jest z tego, lecz czyż ma dostateczne do tego zasady?

Czyż nie spostrzega, że żywioł, będący w codziennej robocie i klęski zadawać mu może.

Rozszalałe powodzie, słońce w pożodze spalające pola, ogień niszczący miasta i wioski, pioruny z nieba bijące, zarazki powietrza, trzęsienia ziemi. Czyż nie są dostatecznym powodem, do większej skromności człowieka, w stosunku do żywiołu?

A jednak jest żywioł nie boski, lecz ludzki i może dlatego człowiek tak mało go szanuje. Żywiołem tym jest praca. Praca ludzkich mózgów, praca ludzkich serc i praca ludzkich mięśni.

Dzieje ludzkie w całych tysiącleciach, wszystko to, nazywamy kulturą, są właściwie przetworem tego ludzkiego żywiołu. Człowieczej pracy.

A człowiek, zamiast być dumnym z opanowania tego, co może opanować, chce być dumnym z opanowania żywiołu nie swego, żywiołu boskiego.

Specjalnie człowiek nie chce szanować największej potęgi swego żywiołu: pracy zbiorowej, chociaż ta właśnie największe cuda tworzy.

Zdaniem moim, zasadniczym postulatem stosunku jest zawsze umowa i lojalne tej umowy dotrzymanie. Umowa polega na warunkach, które wzajemnie umawiający się stawiają, niczym stróż zamiatający ulice i minister rządzący krajem czy stolarz obracający heblem czy profesor wykładający w wyższej szkole dla wspólnej pracy ich z innymi warunki stawiać, warunki przyjmuje. I gdybyż wzajemnie, lojalnie je dotrzymywano, jakżeby inaczej życie wyglądało.

Drugim, podstawowym postulatem, jest szacunek dla instrumentu pracy. Instrument, bowiem, nieszanowany kaleczy lub efektu nie daje. Wobec tego, że mam przed sobą instrument pracy z maszyny i żywego człowieka złożony, chcę go lojalnie szanować.

Warunkiem umownej pracy jest czas, który już mi mówi: dość!

Marszałek Józef Piłsudski – przemówienie radiowe z 1924

Dodaj komentarz