Pałac Kultury i Nauki w Warszawie. Dlaczego wciąż dzieli Polaków?

Pałac Kultury i Nauki w Warszawie jest najwyższym budynkiem w Polsce a zarazem najbardziej kontrowersyjnym, dzielącym Polaków. Jedni chcą go zburzyć, inni nadać mu dawny blask.

Budowa pałacu w 1953 /Domena publiczna

Krótka historia

Pałac był „darem narodu radzieckiego dla narodu polskiego”. Został zbudowany w latach 1952–1955 według projektu radzieckiego architekta Lwa Rudniewa. W latach 1952–1956 nosił nazwę im. Józefa Stalina. Pomysłodawcą budowy Pałacu Kultury i Nauki był Józef Stalin. Budowa budynku trwa od 1 maja 1952 r. do 21 lipca 1955 r. Pracowała nad nim od 3500 do 5000 pracowników ze Związku Radzieckiego i około 4000 polskich pracowników.

Budynek początkowo miał jasną fasadę, która jednak z czasem stała się szara. Fasada została wykonana z ceramicznych spieków w kolorze piaskowca wyprodukowanych w zakładzie w Uralu. Detale budynku i płaskorzeźby wykonane są z wapienia, piaskowca, granitu i marmuru. W sali przekształconego aktu wyrzeźbiona Przyjaźń dłuta Aliny Szapocznikow przedstawiająca dwóch mężczyzn w braterskim uścisku trzymających sztandar.

Wykopy pod fundamenty gmachu, 1952 /Domena Publiczna

Za i przeciw

Najpopularniejszą opinią na temat Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie jest ta, która mówi, że sam budynek jest symbolem sowieckiego zniewolenia, komunizmu. Dla wielu sam fakt, że decyzję o budowie pałacu wydał Józef Stalin jest wystarczającym powodem do znienawidzenia budynku.

Kolejną ciekawą i dość popularną opinią jest to, że sam budynek jest po prostu brzydki. Góruje nad miastem i znajduje się w jego ścisłym centrum co ogranicza rozbudowę kompleksów biurowych oraz innych nowoczesnych wieżowców.

Zwolennicy uważają, że budynek PKiN pełni obecnie wiele użytecznych funkcji i trwale wpisał się w krajobraz miasta, a jego zburzenie byłoby jedynie aktem barbarzyństwa. PKiN wciąż budzi żywe emocje wśród mieszkańców Warszawy, chociaż ma swoich licznych zwolenników, szczególnie wśród młodszego pokolenia warszawiaków.

Radzieccy budowniczowie w czasie pracy, 1954
źródło: Spotkania z Warszawą, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1975

Decyzja o wpisaniu do rejestru zabytków

2 lutego 2007 PKiN został – decyzją Macieja Czeredysa, pełniącego obowiązki wojewódzkiego konserwatora zabytków w Warszawie – wpisany do rejestru zabytków. Decyzja ta wywołała ogromne poruszenie wielu historyków, artystów oraz działaczy Solidarności. Konserwator wpisując PKiN poniekąd utrudnił lub jak kto woli zablokował możliwość zmian, usunięcia pałacu z przestrzeni Warszawy.

Pałac w 1960, widok z placu Defilad
foto: Romák Éva

Opinie negatywne

Postanowienie to wywołało sprzeciw grupy 70 osób ze świata kultury, nauki i mediów, które 30 marca 2007 wystosowały do prezydenta RP protest: „List do prezydenta w sprawie Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie” z prośbą o interwencję i spowodowanie cofnięcia decyzji mazowieckiego konserwatora zabytków o uznaniu Pałacu Kultury i Nauki (PKiN) w Warszawie za zabytek. List podpisali, między innymi, Erazm Ciołek, Krzysztof Kąkolewski, Michał Kulenty, Emil Morgiewicz, Barbara Niemiec, Maciej Pawlicki, Jan Pietrzak, Jan Pospieszalski i ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Zdaniem autorów protestu konserwator nie miał prawa podjąć takiej decyzji, gdyż PKiN nie jest bowiem tylko „zabytkiem”. Jest symbolem zniewolenia Polski przez sowieckie imperium, jest znakiem upokorzenia narodu polskiego i wyrazem pogardy dla – de facto – okupowanego w latach PRL „prywislianskogo kraja”.

Sygnatariusze listu twierdzą w nim, że sprawę dalszej przyszłości PKiN „należałoby rozpatrzyć w toku dyskusji w szerokim gronie, być może w Sejmie i Senacie, a może nawet – w referendum”. Przypominają także, nawiązując do okresu zniewolenia Polski przez ZSRR w latach 1945–1989, że znajdujący się na obecnym placu marsz. J. Piłsudskiego w Warszawie sobór św. Aleksandra Newskiego – uznawany za symbol władzy cara i polityki rusyfikacji prowadzonej przez zaborcę – został rozebrany po odzyskaniu w 1918 niepodległości przez Polskę.

Decyzji o wpisaniu PKiN do rejestru zabytków byli także przeciwni eksperci i architekci z Komitetu Architektury i Urbanistyki Polskiej Akademia Nauk, którzy w załączonej opinii skierowanej do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, jeszcze przed wydaniem przez niego decyzji, stwierdzili: Gmach pałacu w sensie jego koncepcji jest zaprzeczeniem architektonicznej racjonalności we wszystkich jej aspektach ekonomicznych, technicznych, estetycznych i urbanistycznych.

Postanowienie wojewódzkiego konserwatora zabytków z 2 lutego 2007 skrytykowało także, zrzeszające historyków i pracowników naukowych UJ, stowarzyszenie Inicjatywa Małopolska im. Króla Władysława Łokietka. Jej członkowie nazwali dzień wpisania PKiN do rejestru zabytków „czarnym dniem polskiej kultury”, stwierdzając jednocześnie, że: Decyzja ta oznacza, że PKiN zostanie na stałe objęty prawną klauzulą nienaruszalności. Pomnik architektury kolonialnej ZSRR w centrum stolicy Polski będzie już na zawsze świadczył o tym, że diaboliczny plan Stalina i Mołotowa, aby poprzez symbolikę architektoniczną Pałacu zsowietyzować mentalność Polaków urodzonych pod radziecką okupacją, powiódł się.

Pałac widziany z ronda Jerzego Waszyngtona, lata 60. XX wieku
źródło: Plan generalny Warszawy, Prezydium Rady Narodowej miasta stołecznego Warszawy i Rada Główna Społecznego Funduszu Odbudowy Stolicy i Kraju, Warszawa 1965, s. 102

Opinie pozytywne

Wpisanie Pałacu na listę zabytków odebrane zostało pozytywnie przez część środowisk historyków sztuki, m.in. przez Juliusza Wendlandta z Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków: Hotel Forum, Dworzec Centralny, a ostatnio Złote Tarasy to tylko budownictwo. Pałac jest tu jedynym prawdziwym dziełem architektury. Ma rewelacyjne wnętrza, w których znajdziemy i socrealizm, i art déco.

Podobne zdanie wyraża prof. Irena Huml z Instytutu Sztuki PAN: Nie ma już w Polsce tak zachowanych wnętrz z lat 50. jak w Pałacu Kultury. To dokument epoki. Polski projekt i polskie wykonanie, nad którym pracowali najlepsi artyści i rzemieślnicy. Użyli znakomitych materiałów: drewna, kamienia, metalu. Dewastacja tego wszystkiego byłaby straszna.

Decyzję o wpisaniu Pałacu na listę zabytków poparł również szef Społecznej Rady Ochrony Dziedzictwa Kulturowego przy prezydencie Warszawy, profesor Andrzej Tomaszewski: To wybitny przykład architektury socrealizmu. Nawet w dawnym Związku Radzieckim trudno znaleźć obiekty równie wysokiej klasy. We wnętrzach znajdziemy dzieła polskich artystów: malarstwo ścienne, meble projektowane m.in. przez Jana Bogusławskiego, ceramiczne żyrandole i szklane kinkiety z polskich hut.

Zwolennikiem PKiN jako zabytku był także architekt Stefan Kuryłowicz: Pałac Kultury i Nauki spełnia warunki, żeby znaleźć się w rejestrze zabytków. Czy tego chcemy, czy nie jest przestrzenną ikoną Warszawy, obecną na pocztówkach, zdjęciach, filmach i w programach telewizyjnych. Przykre jest dla mnie tylko to, że nie udało nam się stworzyć nic konkurencyjnego. Główną zaletą Pałacu jest jego skala, bo takich obiektów nie ma na świecie wiele. Nie do powtórzenia są także detale jego wykończenia. To symbol starej epoki i powinien być pod ochroną, nawet jeśli kojarzy się z Sowietami.

W tej sprawie wypowiadał się również polski varsavianista Jarosław Zieliński: To wyjątkowy budynek ze względu na ogromnie wartościowe wyposażenie. Bez wpisu do rejestru w lawinowym tempie ubywało ciekawych elementów. Na przykład z głównego hallu zniknęła rzeźba mężczyzn ze sztandarem [autorstwa Aliny Szapocznikow]. Wnętrza pałacu przypominają mi blichtr pierwszych wczesnokapitalistycznych drapaczy chmur w Nowym Jorku albo Chicago. Jednak żaden z nich nie przypomina już Pałacu Kultury, bo wszystkie zostały zmodernizowane.

Profesor Marek Budzyński, architekt i urbanista powiedział: Ja lubię ten budynek, jestem pełen uznania dla jego niezwykłej jakości funkcjonalnej. Uważam też, że relikty bardzo złego okresu w naszej historii należy zachowywać ku pamięci, szczególnie jeżeli tak znakomicie się przydają. Niechęć do Pałacu Kultury jest dla mnie absurdalna. Przecież podobne stoją w Nowym Jorku. Pałac Kultury wprawdzie przez Moskwę, ale właśnie z Ameryki do nas zawędrował.

PKiN – obok MDM – jedyny zachowany w całości przykład architektury realizmu socjalistycznego w Warszawie.

Pałac w perspektywie ul. Złotej, ok. 1971
źródło: Poznaj Warszawę. Wola, Krajowe Wydawnictwo Czasopism RSW „Prasa”, Warszawa 1971, p. 83

Podsumowanie

Przez wiele lat Pałac Kultury i Nauki w Warszawie budził ogromne emocje. Negatywne opinie jak i te pozytywne zdają się niekiedy równoważyć. Warto podejść do tego problemu bardzo poważnie i może rozpisać referendum w tej sprawie? Myślę, że obywatele sami powinni zdecydować co jest dla nich najlepsze.

Oczywiście sam budynek wpisał się w panoramę Warszawy a coraz większa liczba osób nie pamięta Warszawy bez pałacu.

Skorzystaj z oferty sklepu

Dodaj komentarz