Zabójstwo Gabriela Narutowicza w piątym dniu urzędowania

Gabriel Narutowicz rozpoczął urzędowanie jako pierwszy prezydent Polski. Mimo anonimowych gróźb przewidujących jego szybką śmierć, odmówił ochrony policyjnej, choć nalegał na to jego osobisty sekretarz Stanisław Car.

Trumna z ciałem Prezydenta Narutowicza wystawiona na widok publiczny

W trzeci dzień urzędowania (16 grudnia) Prezydent Narutowicz podpisał ułaskawienie więźnia skazanego na śmierć. Następnie prosto z Belwederu udał się na przedpołudniową wizytę u kardynała Aleksandra Kakowskiego. Spotkanie trwało krótko; następnym punktem w rozkładzie dnia, o 12, było otwarcie salonu sztuki w gmachu Zachęty.

Potem prezydent miał jeszcze wysłuchać relacji Tadeusza Jackowskiego (który przyjechał z Gdańska ze zgodą Leona Plucińskiego na objęcie stanowiska premiera), spotkać się z Kapitułą Orderu Orła Białego i porozmawiać z kandydatami na ministrów.

Około godziny 12.10 prezydencka limuzyna zajechała pod galerię, gdzie już czekali na niego premier Julian Nowak oraz ministrowie Kazimierz Kumaniecki i Wacław Makowski. Na schodach witali go szef protokołu Stefan hr. Przeździecki i prezes Zachęty.

Protokół posiedzenia Zgromadzenia Narodowego z 11 grudnia 1922 roku powierzającego urząd Prezydenta Gabrielowi Narutowiczowi
źródło: Wikipedia

Narutowicz wszedł do sali wystawowej na pierwszym piętrze budynku. Wśród zgromadzonych gości obecny był poseł angielski. Prezydent oglądał kolejne obrazy. Kiedy zatrzymał się przy dziele Teodora Ziomka Szron, rozległy się nagle odgłosy trzech szybko następujących po sobie strzałów.

Wśród ogólnego zamieszania prezydent osunął się na podłogę. Jego głowę podtrzymywała poetka Kazimiera Iłłakowiczówna, a premier zaczął wzywać pomocy lekarza. Po chwili podszedł doktor Śniegocki, który stwierdził zgon w wyniku wewnętrznego krwotoku płucnego.

Zabójca, malarz Eligiusz Niewiadomski stał z boku, z wyciągniętym w kierunku prezydenta rewolwerem. Ujęto go, ale nikomu nie pozwolono opuszczać gmachu, aby wiadomość o zamachu nie rozprzestrzeniła się po mieście i nie spowodowała zamieszek. W końcu po sporządzeniu protokołu z oględzin zwłok, po 14.30 wyprowadzono ciało prezydenta i przewieziono do Belwederu.

22 grudnia odbył się uroczysty pogrzeb i złożenie zwłok w podziemiach archikatedry warszawskiej.

Kara śmierci dla zabójcy

Eligiusz Niewiadomski, zabójca Prezydenta Narutowicza

30 grudnia 1922, w pierwszym dniu procesu, Niewiadomski został skazany przez sąd na karę śmierci, której sam dla siebie zażądał. W czasie procesu przyznał się, że przed wyborem Narutowicza na prezydenta nosił się z zamiarem wykonania zamachu na Józefa Piłsudskiego, uznając go za głównego winnego demokratycznego i lewicowego rozkładu, który toczył jego zdaniem Polskę. Niewiadomski zrezygnował z tego celu po przeczytaniu w prasie deklaracji Piłsudskiego, iż nie zamierza się ubiegać o urząd Prezydenta RP. Do pomysłu dokonania zamachu powrócił po wyborze na to stanowisko Gabriela Narutowicza (9 grudnia 1922).

Oczekując na wykonanie wyroku napisał list otwarty Do wszystkich Polaków oraz testament polityczny Kartki z więzienia – zbiór przemyśleń dotyczących polityki. Ukończył także Malarstwo polskie XIX i XX w.

W momencie egzekucji wyraził wolę, by nie przywiązywano go do słupka ani nie zawiązywano mu oczu. Jego ostatnie słowa brzmiały: „Ginę za Polskę, którą gubi Piłsudski!”. Został rozstrzelany przez pluton egzekucyjny 31 stycznia 1923.

Pochowano go na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. W szczytowym momencie podczas pogrzebu miało uczestniczyć ponad 10 tys. ludzi.

Autor: Narodowe Centrum Cyfrowe

J. Piłsudski do Prezydenta Narutowicza

„Panie Prezydencie Rzeczypospolitej!
Czuję się niezwykle szczęśliwym, że pierwszy w Polsce mam wysoki zaszczyt podejmowania w moim jeszcze domu i w otoczeniu mojej rodziny pierwszego obywatela Rzeczypospolitej Polskiej.
Panie Prezydencie, jako jedyny oficer polski służby czynnej, który dotąd nigdy przed nikim

nie stawał na baczność, staję oto na baczność przed Polską, którą Ty reprezentujesz, wznosząc toast: Pierwszy Prezydent Rzeczypospolitej niech żyje!.”

Dodaj komentarz