Klasyfikowanie ludobójstw to nietypowe zajęcie. Jednak dla Stevena Pinkera, słynnego naukowca z Harvardu, który w książce „Better Angels of our Nature” udowadnia, że historia ludzkości to opowieść o ciągłym zmierzeniu w kierunku dobra, to chleb powszedni. By to pokazać przeliczył skutek największych wojen, ludobójstw i katastrof w historii ludzkości tak, by dało się je porównać niezależnie od epoki, w której się wydarzyły. Wszystkim narzucił skalę, mierzoną stosunkiem ofiar do liczby ludności świata, z wieku XX. Wniosek, do którego doszedł jest taki, że ogólna tendencja wskazuje na spadek liczby ofiar z biegiem historii.

Oto jak wygląda lista największych tragedii ludzkości, którą przygotował:

1. Rewolta An Lushana

An Lushan (ur. ok. 703, zm. 757) – przywódca rebelii w Chinach skierowanej przeciwko władcom z dynastii Tang.

„Największą potwornością wszystkich czasów była Rewolta i Wojna Domowa An Lushana” – pisał Pinker i wskazywał na wydarzenie, o którym w Polsce wiemy niewiele. Był to bunt, który przeciw panującej w Chinach dynastii Tang, podniósł jeden z dworskich generałów. Walki rozpoczęły się w 755 roku i trwały przez osiem lat. W czasie wojny zginęło lub zmarło 36 milionów ludzi. Było to 2/3 całej ludności potężnego mocarstwa i prawie 20 proc. całej ludności świata. Gdyby konflikt podobnych rozmiarów rozegrał się w XX wieku, oznaczałoby to, że wojna domowa pochłonie znaczną część ludności Chin.

Liczba ofiar wyniosłaby 429 milionów.

2. Podboje Mongołów

Zmiany granic imperium mongolskiego od 1206 do 1294

W XIII wieku doszło do serii inwazji i podbojów, za którymi stali Mongołowie. Rozpoczął je Czyngis-Chan, a kontynuowali jego następcy. Imperium, które zbudowali, było krótkotrwałe, ale ogromne. Rozciągało się od Pacyfiku aż do Morza Czarnego. Mongołowie byli bezwględni i nie cofali się przed żadnym okrucieństwem. Masowe mordy były dla nich zwyczajną bronią i użytecznym narzędziem osiągania własnych celów. Sam Temudżyn uczył, że największym szczęściem jest pokonać wroga i sprawić, by jego żony łkały, a „ciał jego kobiet użyć jako nocnych okryć i poduszek”.

Na marginesie – był to człowiek, który pozostawił po sobie wyjątkowo liczne potomstwo. Badania genetyczne pokazują, że ok. 15 mln żyjących obecnie ludzi jest jego potomkami.

Podboje Mongołów pochłonęły 40 milionów istnień ludzkich. W wieku XX oznaczałoby to 278 milionów ofiar.

3. Arabscy łowcy niewolników

Przywykliśmy do patrzenia na historię handlu niewolnikami przez pryzmat amerykańskich plantacji. Niewolnictwo jest jednak rzeczą o wiele wcześniejszą i istniało w niemal wszystkich regionach świata – Europy i jej zamieszkanych przez Słowian części z tego nie wykluczając. Ze szczególnym rozmachem działali Arabowie, którzy niewolników „łowili” na południu naszego kontynentu, ale też w Afryce. Ich działalność rozpoczęła się tam w połowie VII wieku, a skończyła dopiero na początku XX. Czarni Afrykanie byli łapani przede wszystkim na zachodzie kontynentu i w tzw. Rogu Afryki. Z czasem też w jego południowo-wschodniej części. Szacuje się, że ofiarą arabskich łowców niewolników padło 19 milionów ludzi.

W XX-wiecznej skali ofiar byłyby 132 miliony.

4. Upadek dynastii Ming

Chiny w 1415 roku dynastii Ming

Wracamy do Chin, które do wielkich katastrof i wojen domowych miały wyjątkowego pecha. XVII-wieczne Chiny przechodziły serię poważnych kryzysów gospodarczych i społecznych. Fatalna sytuacja doprowadziła do serii powstań chłopskich, których zasięg pozwolił rebeliantom rzucić wyzwanie cesarzom z dynastii Ming. Było o to tym łatwiej, że ci wprawdzie dysponowali potężną armią, ale była to armia nieopłacona, głodna i niechętna do tego, by umierać za cesarza. Rebelia chłopska pod wodzą Li Zichenga zajęła w 1644 stolicę, a ostatni cesarz z dynastii Ming, Chongzen, popełnił samobójstwo. Zaraz po tym sytuację postanowili wykorzystać Mandżurowie, którzy przekroczyli Wielki Mur i podporządkowali sobie kraj. W trakcie walk stosowano taktykę spalonej ziemi. Nie oszczędzano też cywilów. Zginęło 25 milionów ludzi.

W XX-wiecznej skali oznaczałoby to 112 milionów ofiar.

5. Upadek Rzymu

Podział imperium rzymskiego po śmierci Teodozjusza I w roku 395, w tle widoczne współczesne granice państw. Czerwone – Cesarstwo zachodniorzymskie Filetowy- Cesarstwo wschodniorzymskie (bizantyńskie)

Oznaki zbliżające się upadku największego imperium antycznej Europy zaczęły pojawiać się przynajmniej od III wieku naszej ery. Początkowo Imperium rozpadało się od środka, ale było w stanie utrzymać swoje zewnętrzne granice. Z czasem jednak coraz bardziej cofało się przed napierającymi ze wschodu plemionami barbarzyńców. W 376 roku Goci przekroczyli Dunaj. Wkrótce zaczęły wybuchać kolejne wojny domowe. Wraz z nimi przyszedł głód. Od Imperium odłączały się kolejne prowincje. Cesarze próbowali zawierać sojusze z germańskimi plemionami. Te z czasem stały się zbyt silne, by utrzymać je w ryzach. Na terytoria Imperium po Gotach dotarli Hunowie. Wreszcie w V wieku ogromne Imperium upadło. Bilans ciągnącego się przez dwa wieki upadku to 8 milionów straconych istnień ludzkich.

W skali XX-wiecznej oznaczałoby to 105 milionów ofiar.

6. Timur Chromy

Zniszczenie Moskwy przez Tochtamysza w 1382 r.

Na liście były już rzezie urządzane przez Temudżyna. Musi znaleźć się też miejsce dla Timura – założyciela dynastii Timurydów, który w wieku XIV i XV podbił sporą część Azji Środkowej, a także terytoria dzisiejszego Iranu, Iraku oraz Zakaukazie. Walczył ze Złotą Ordą, Osmanami, Mamelukami, złupił Indie i planował podbić Chiny. Nazywano go „Zdobywcą Świata”, a toczone przez niego wojny trwały niemal nieustannie przez 35 lat. Dysponował armią, która liczyła 150 tys. żołnierzy. W większości pochodzących ze stepu nomadów, którzy nie mieli żadnych oporów przed mordowaniem, kradzieżą, gwałtami i zabieraniem łupów. Jego ambicje i toczone przez niego wojny pochłonęły 17 milionów ofiar.
W skali XX-wiecznej byłoby to 100 milionów zabitych i zmarłych na skutek głodu.

7. Zagłada Indian

Bitwa pod Little Bighorn

Kiedy Krzysztof Kolumb dopływał w 1492 roku do Ameryki, nikt zapewne nie przypuszczał, że jego odkrycie skończy się zagładą milionów mieszkańców Nowego Świata. Tak się jednak stało. Za część ofiar odpowiadały bezpośrednie działania konkwistadorów i europejskich zdobywców – mówiąc wprost: wojny i okupacja. Jednak wielu historyków uważa, że z pomocą samej broni najeźdźcy nie byliby w stanie podbić potężnych południowoamerykańskich królestw. Rzecz nie tkwiła nawet w religii, bo te poddawały się nie dlatego, że w przybyszach widziały powracających Bogów, ale dlatego, że w czasie, gdy dochodziło do ostatecznych rozstrzygnięć, były już udręczone i osłabione przez przywiezione do Ameryki Południowej choroby zakaźne. Populację obu Ameryk dziesiątkowała zwłaszcza czarna ospa. Szacuje się, że w 1492 roku mogło tam mieszkać ok. 50 mln ludzi. 200 lat później były regiony, w których tubylcza populacja skurczyła się o 90 proc. Sumę zgonów związanych z przybyciem Europejczyków szacuje się na mniej więcej 20 mln.
Oznacza to, że zginęła niemal połowa mieszkańców dwóch kontynentów. Pinker po przyłożeniu XX-wiecznej skali podaje liczbę 92 mln ofiar.

8. Atlantyccy handlarze niewolników

Handel niewolnikami (mal. Francois-Auguste Biard)

O polujących na Afrykanów Arabach już było. Jednak tylko niewiele mniej szkód przynieśli łowcy niewolników, którzy rynek zbytu znaleźli nie w Zanzibarze i w saudyjskich królestwach, a na świeżo wyludnionym kontynencie po drugiej stronie Atlantyku. Plantacje, które powstawały w tym Nowym Świecie, niemal od samego początku wymagały ogromnej liczby rąk do pracy. Anglicy kolonizujący Amerykę Północną początkowo znajdowali je przede wszystkim w sąsiedniej, okupowanej przez stulecia Irlandii oraz na ulicach własnych miast. Pierwszymi niewolnikami – choć w teorii nazywano ich „czasowymi służącymi” – byli tam bowiem właśnie irlandzcy katolicy oraz „nadprogramowe” dzieci, których w tej epoce nie brakowało. Dopiero gdy to przestało wystarczać, rozejrzano się za nowym, tańszym źródłem darmowej siły roboczej i z Afryki przez Atlantyk popłynęły miliony ludzi. Wielu z nich zginęło w podróży. Jeszcze więcej znalazło swój koniec na plantacjach, gdzie gospodarskie zwierzęta ceniono wyżej niż ludzi. Liczbę ofiar tego procederu szacuje się na 18 mln.
W skali „stulecia wojen” oznaczałoby to 82 mln ofiar.

9. II wojna światowa

1 września 1939, Niemcy wkraczają do Polski (propagandowe zdjęcie pozowane)

A skoro o „stuleciu wojen” mowa, to dopiero na 9. miejscu znalazło się pierwsze wydarzenie z XX wieku. II wojna światowa według liczb zaprezentowanych przez White’a i Pinkera, bo tu szacunki są różne i trwają niekończące się kłótnie, pochłonęła 55 milionów ludzkich istnień. Konflikt, który trwał od 1939 do 1945 roku był zresztą najtragiczniejszym epizodem w historii ludzkości, jeżeli tylko porzucić skale i procenty.

10. Powstanie tajpingów

Zasięg powstania

W 1851 roku w południowych Chinach wybuchło wielkie powstanie ludowe. Jego powodem była imperialna polityka Brytyjczyków, którzy w Azji znaleźli rynek zbytu dla rozwijających się zakładów tkackich i zadbali o to, by Chińczycy musieli kupować ich produkty. Jednocześnie starali się uzależniać klientów od dostarczanego przez siebie opium – efektem tego były dwie tzw. „wojny opiumowe”. Wszystko to spowodowało spadek wartości używanych przez Azjatów monet i w konsekwencji sprowadziło na nich biedę oraz głód. To zaowocowała serią powstań, rebelii i buntów. Największym z nich było powstanie tajpingów, które trwało przez 13 lat, kiedy władze cesarskie z pomocą Europejczyków zdobyły powstańczą stolicę i dokonały rzezi 100 tys. jej mieszkańców.

W sumie walki pochłonęły 20 milionów ofiar.

Podsumowanie

Lista Stevena Pinkera ma pokazać skutki tych wydarzeń gdyby miały miejsce w dzisiejszych czasach. Liczba ludności na świecie rośnie a co za tym idzie ofiar było by znacznie więcej. Na tamte czasy były to wydarzenia, które miały ogromny wpływ na kształtowanie się porządku świata. Nie chodzi tylko o liczbę ofiar, ale również na ogromny wpływ na całą dzisiejszą ludzkość.

Na kolejnych miejscach tej smutnej listy znalazło się jeszcze kilka epizodów XX-wiecznych. Były one związane z działaniami dyktatorów, którzy zwracali się przeciwko własnym narodom. Jest tam miejsca dla Józefa Stalina (15.). Jest też dla Mao (11.). Są związane z nimi wojny domowe i wyjątkowo krwawa I wojna światowa (miejsce 16.).

Pinker pisząc swoją książkę starał się udowodnić, że historia ludzkości jest marszem ku dobru, a wielkie eksplozje zła zdarzają się coraz rzadziej i jest przekonujący. Jednak to wcale nie musi oznaczać, że Pinker ma rację.

One thought on “10 największych tragedii w historii ludzkości według Stevena Pinkera”
  1. Mało wiemy o Chinach. Pomimo 1 miejsca w rankingu rozmnożyli się ponad miarę. Jak to możliwe?

Leave a Reply