Pan Antoni ma świadomość, że prawda o Rzezi Wołyńskiej jest marginalizowana. Dlatego obowiązek uświadamiania młodego pokolenia w tym zakresie wziął na siebie. Trudzi się organizacją licznych uroczystości upamiętniających ofiary ludobójstwa, bierze udział w konferencjach. W tym roku, z inicjatywy Pana Antoniego, w 77 rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu, w Dębnie, gdzie dziś zamieszkuje, odsłonięto tablicę upamiętniającą polskich duchownych zamordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej oraz na ziemiach południowo wschodnich powojennej Polski w latach 1939 -1947. Jego działalność jest kością w gardle tych, którzy chcieliby, aby pamięć o niemal 200 tysiącach pomordowanych Polaków została stłumiona.

Teraz, Pan Antoni Dąbrowski, cudem ocalały z ukraińskiego pogromu, znalazł się na celowniku Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga-Północ. Postawiono mu zarzuty m.in. z art. 257 k.k.: Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Zarzuty otrzymał za krytykę banderyzmu oraz polakożerczych wypowiedzi niejakiego Igora Isajewa, który marsz Żołnierzy Wyklętych nazwał marszem faszystów, Polaków porównał do zwierząt, stwierdził, że Polacy odpowiadają za zbrodnie III Rzeszy. Wzywał do usunięcia słowa „honor”. Antoni Dąbrowski w internetowym wpisie wskazał, że Isajew ubliża Polakom oraz depcze po takich wartościach jak Bóg, Honor i Ojczyzna. Prokuratura widzi to inaczej, który nie po raz pierwszy staje w obronie Isajewa, uznał za „znieważanie z powodu przynależności narodowej”.
Państwo polskie po 76 latach chce dokończyć tą „rzeź” na mnie za krytykę banderyzmu w Polsce, za to, że sprzeciwiam się dziennikarzowi, który utrzymywany jest z naszych podatków, a kwestionuje polskie wartości narodowe. Karku i głowy nie pochylę przed Ukraińcami, którzy w Polsce żyją i chcą mi zatkać usta. Moim przodkowie spoczywają nad Dniestrem i takiej hańby, by mi nie wybaczyli – zaznacza Pan Antoni Dąbrowski.

Leave a Reply