Czy wyobrażacie sobie proces w którym na ławie oskarżonych zasiada gnijący i straszliwie cuchnący nieboszczyk? To nie jest kadr z kiepskiego horroru, tylko autentyczny proces jaki jeden z papieży (Stefan VI) wytoczył drugiemu, nieżyjącemu już Formozusowi.

Jean-Paul Laurens, Papież Formozus i Stefan VI, 1870

Formozus (tłum. piękny) miał dość burzliwe życie – misjonarz, legat papieży we Francji i Niemczech. W 878 roku zostaje przez swojego dawnego rywala do tiary papieskiej, Jana VIII, ekskomunikowany i przeniesiony do stanu świeckiego. Formozus zmuszony jest przysiąc na sandały Jezusa, że odtąd nie będzie się już ubiegał o godności kościelne.

Jednak wkrótce Jan VIII zostaje zamordowany a w 881 roku papież Marynus I zdejmuje z Formozusa ekskomunikę. Następny papież, Hadrian III, przywraca Formozusowi biskupstwo. W 891 roku wsparty przez stronnictwo Spoletan, w wieku lat 75 Formozus (891-896)zostaje papieżem. Jako papież nierozsądnie spróbował politycznej rozgrywki – ponieważ Italia była wówczas szarpana przez dwa potężne stronnictwa, papież zapragnął uspokoić sytuację i koronował na cesarza Arnulfa z Karyntii, co rozwścieczyło Spoletan.

Stefan VI (ur. w Rzymie, zm. w sierpniu 897)

Formozus zatem zmarł w 896 roku. Jego następcą został Bonifacy VI (syn biskupa Adriana), lecz opuścił ten świat już po dwutygodniowym pontyfikacie. Wówczas papieżem zostaje główny sprawca zamieszania – Stefan VI (896-897), który także jest synem kapłana. Jest on gorliwym zwolennikiem Spoletan, więc by się im przypodobać, rozpoczyna lustrację w Kościele. Szybko też wpada na iście diaboliczny pomysł: rozkazuje wykopać spoczywającego już od 9 miesięcy w grobie papieża Formozusa, wyjąć jego rozpadające się truchło z trumny, ubrać w szaty pontyfikalne i posadzić na sali rozpraw. Nieboszczykowi dano przerażonego adwokata a całej „rozprawie” przyglądali się przedstawiciele kleru. Prokuratorem i sędzią był sam papież, Stefan VI.

Martwy Formozus został oskarżony o krzywoprzysięstwo, pożądanie papiestwa i naruszenie kanonów kanonicznych. Ciekawe było to, że Formozus został z przysięgi na „sandały Pana” zwolniony przez Marynusa I, o pożądanie papiestwa można było oskarżyć niemal każdego papieża, natomiast naruszenia kanonów kanonicznych, czyli przejścia z jednego biskupstwa do drugiego, była winna cała masa duchownych, sam Stefan VI także!

Trup się nie obroni

Cała ta makabreska, podczas której papież-oskarżyciel wydzierał się jak potępieniec na trupa, a zgromadzenie biskupów przypatrywało się temu w milczeniu, trwała przez trzy dni. Wreszcie zapadł wyrok: oskarżony jest winny wszystkich zarzutów! Po raz drugi (tym razem po śmierci) Formozus zostaje pozbawiony wszelkich święceń, kat odrąbuje trzy palce trupa (którymi udzielał błogosławieństw), zrywa się z niego uroczyste szaty i przyobleka w łachmany, następnie zwłoki są wleczone ulicami Rzymu, by wreszcie spocząć w zbiorowej mogile dla biedaków.

Jednak Stefan VI po kilku dniach dochodzi do wniosku, że to nie wystarczy. Formozus zostaje ponownie wykopany z grobu i wrzucony do Tybru. Wszystko to skończyło się dla Stefana VI fatalnie: wybuchły zamieszki, papież został wtrącony do lochu i dyskretnie uduszony.

Papież Formozus (ur. ok. 815 w Rzymie, zm. 4 kwietnia 896 tamże)

Jednak to nie był koniec dla Formozusa. Następny papież, Romanus, rozkazuje wydobyć szczątki z Tybru i pochować je na brzegu rzeki. Kolejny, Teodor II, podczas swojego dwudziestodniowego pontyfikatu zdołał ponownie wykopać zmaltretowane zwłoki i pochować je w bazylice św. Piotra (obok szczątków jego ciemiężyciela, Stefana VI:) Przez kilka pontyfikatów toczono zażarte dyskusje na ten temat, nawet na zmianę przywracając godności kościelne duchownym, którzy otrzymali je z rąk Formozusa, to znów ich pozbawiając. Wreszcie akta zostały litościwie spalone.

Niewątpliwie ciekawostką jest to, że Stefan VI nie był nowatorem, jeśli chodzi o wykopywanie z grobu i sądzenie martwych. Pierwszym był papież Bonifacy II.

Leave a Reply