Giuliano della Rovere mianowany kardynałem przez Sykstusa IV długo czekał w kolejce do tronu. Od śmierci wuja w 1484 przez 20 lat musiał znosić rządy kolejnych trzech papieży. Nie czekał bezczynnie, ciagnął zyski z licznych biskupstw i powiększał wpływy. Spłodził też córkę Felice. Gdy umierał Innocenty VIII, Rovere był niemal pewny elekcji. Jednak papieżem został Borgia, który wykazał większą skuteczność w przekupywaniu kardynałów. Pokonany kardynał Rovere opuścił Rzym odmawiając wsopółpracy ze znienawidzonym Borgią – Aleksandrem VI. Trafił do Francji jako legat reprezentujacy Stolicę Apostolską – w praktyce jednak spiskował przeciw papieżowi, namawiał króla Karola VIII do inwazji na Rzym. W rezultacie jego knowań wojska francuskie najechały Italię w 1494 roku i na długie lata zajęły Królestwo Neapolu. Dzięki zręcznej dyplomacji Borgii, Rzym zdołał się wykupić, papiestwo zostało w rękach Aleksandra i jego syna Cezara.

Rafael Santi, Portret Papieża Juliusza II (pierwotna wersja) | 1511, National Gallery, Londyn

W 1504 roku pozycja Giuliano della Rovere była na tyle silna, że po krótkim pontyfikacie schorowanego Piusa III nie miał praktycznie konkurentów wśród kardynałów. Mając 61 lat został wreszcie papieżem. Przyjął imię Juliusz II, ale częsciej określany był jako „okrutny papież” lub „papież-wojownik”.
Wkrótce po ingresie papież mianował kardynałami trzech siostrzeńców i wzorem swojego wuja zabrał się do powiększania rodzinnych włości. Znamienny był sposób w jaki Juliusz pozbył się Cezara Borgii, który wciąż dowodził wojskami państwa kościelnego: początkowo wszedł z nim w układ, wysłał na wojnę, a kiedy Cezar znalazł się poza Rzymem nasłał na niego kolejne oddziały i Borgia musiał ratować się ucieczką. Juliusz tymczasem zadbał o wzmocnienie (za pomocą nowych koncesji, nadań i awansów) pozycji niektórych rodów i odebranie znaczenia dawnym poplecznikom Aleksandra. Będąc już pewnym absolutnej władzy w Rzymie i terytoriach przyległych z pomocą siostrzeńców zorganizował silną armię, której pierwszym zadaniem było „odzyskanie” Perugii i Bolonii z rąk Republiki Weneckiej.

Nagrobek papieża Juliusza II z rzeźbami Michała Anioła

Trzeba wspomnieć, że Bolonia znajdowała się wówczas u szczytu swojego powodzenia. Podlegała Wenecji, ale miała dużą niezależność gospodarczą: kwitł handel i rzemiosło, prosperowało rolnictwo – to przekładało się na rozwój architektury i sztuk. Bolonia była wówczas jedynym włoskim miastem, gdzie kobiety miały wolny dostęp do wszystkich profesji, mogły nawet uzyskiwać dyplomy uniwersyteckie. Po włączeniu Bolonii do Państwa Watykańskiego skończyła się prosperita (legatem został kardynał Galeotto Franciotti della Rovere). Nałożone podatki mocno podkopały jej gospodarkę, znacząco zmniejszyła się liczba ludności miasta i regionu.

Fresk Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej przedstawiający Sąd Ostateczny

Podbój Bolonii zaledwie zapoczątkował liczne wyprawy wojenne Juliusza II, który osobiście brał w nich udział. Był człowiekiem skromnej postury, od dzieciństwa zaprawionym do wysiłku fizycznego, więc nie narzekał na surowe obozowe warunki. Podobała mu się bezpośrednia władza nad tysięcznym tłumem posłusznych żołnierzy. Mniej zachwyceni byli kardynałowie, którym długotrwała jazda konna, msze polowe, deszcz i spiekota mocno dokuczały. Tęsknili do swoich luksusowych apartamentów w Rzymie. Jedynym, który mimo pokaźnej tuszy i kiepskiego wzroku dość chętnie brał udział w grabieżczych inwazjach był kardynał Giovanni de Medici (syn Lorenzo). To ważny szczegół, bo podczas tych wypraw Giovanni nabawił się przykrej dolegliwości (przetoka odbytu), która nieomal pozbawiła go szans na koronę papieską. Ale to inna historia.

Mojżesz do nagrobka papieża Juliusza II

Juliusz nie ustawał w zabiegach dyplomatycznych i podbojach terytorialnych. Nie wahał się też używać swojego autorytetu do ściągania kontrybucji z bogatych rodów a nawet księstw. Szczególnie kłuło go w oczy bogactwo i coraz większa niezależność Wenecji, która pozwalała sobie na odrzucane papieskich edyktów. Znany z drażliwości i autorytaryzmu papież zawiązał w 1508 roku sojusz militarny – Ligę Kambryjską – z Francją, Hiszpanią oraz niemieckim cesarzem Maksymilianem, aby dać nauczkę nieposłusznym Wenecjanom. Najpierw na Republikę Wenecką nałożył sankcje kościelne, potem najechał jej ziemie. Połączone armie dysponowały potężną siłą i w krwawej bitwie pod Aquadello odniosły dość łatwe zwycięstwo. Pokonana Wenecja straciła większość swoich lądowych terytoriów, zepchnięta na lagunę z trudem uchroniła się przed gospodarczym upadkiem. Do zasobów papieskich zostały włączone tak ważne miasta jak Rimini, Faenza i Ravenna. Jednak wkrótce doszły do papieża wieści o kolejnym nieposłuszeństwie : wojska francuskie niezadowolone z osiągniętych korzyści, zamiast posłusznie odmaszerować do Paryża, pozostały w Lombardii.

Sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej – Stworzenie Adama

Tego porywczy papież nie mógł zaakceptować:
„Nie chcę mieć tych barbarzyńców na swojej ziemi” – krzyczał w Watykanie podczas kolejnych narad wojennych. W rezultacie wysłał delegację do Wenecji, zdjął z niej karę interdyktu i zaproponował wspólne uderzenie na Francuzów. Tradycyjnie akcję militarną poprzedził nałożeniem ekskomuniki, żeby zachować pozór że spór dotyczy kwestii religijnych. Spowodowało to, że trzech kardynałów francuskich wycofało swoje uznanie dla władzy papieskiej. Juliusz tym się nie przejął: akurat organizował kolejny sojusz militarny, Świętą Ligę, w skład której wchodziły wojska weneckie, hiszpańskie a nawet angielskie, co wynikało zapewne z tego, że młody Henryk VIII dopiero od roku rządził Anglią i jeszcze nie potrafił sprzeciwić się woli zwierzchnika Kościoła.

Święta Liga ruszyła do natarcia, ale Francuzi dysponujący nowoczesnymi działami (zamiast kul kamiennych używano metalowych i łączono je łańcuchami) nie zamierzali uciekać. Rezultatem była bitwa stoczona w pobliżu Ravenny – jak się okazało najbardziej krwawa z wszystkich dotychczasowych bitew europejskich. W krótkim czasie zginęło 10 tys żołnierzy po każdej ze stron. W dodatku masakra nie przyniosła rozstrzygnięcia. Francuskie działa okazały się mocniejsze od papieskich zaklęć…
Dopiero dwa lata później, wskutek nowych okoliczności Francuzi opuścili Lombardię, ale zamiast nich w Italii swoje wpływy powiększali Hiszpanie, wkrótce pojawili się przybysze z germańskiej północy. Juliusz II który marzył o zjednoczeniu Italii pod sztandarem papiestwa zostawił w chaosie nie tylko Państwo Kościelne ale sprowadził zagrożenie na ościenne księstwa.

Daniele da Volterra, Portret Michała Anioła (fragment), ok. 1544

Mimo stałego zaangażowania wojennego, Juliusz nie zaniedbywał obowiązków zwierzchnika Kościoła. W 1505 roku wydał bullę potępiającą i zakazującą stosowanie symonii czyli kupowania urzędów kościelnych i handlowania odpustami. Była to jednak reakcja spóźniona i mało skuteczna – symonia stanowiła jeden z poważniejszych zarzutów jakie Kościołowi Rzymskiemu stawiał Marcin Luter. Kilkanaście lat później nastąpiła schizma i rzesza wiernych przeszła na Protestantyzm.

Juliusz zreformował niektóre reguły zakonne, usprawnił działanie administracji papieskiej i wysłał misjonarzy do Indii, Konga, Abisynii i Ameryki. Jednak najważniejsza, pozamilitarna (!) działalność Juliusza to rozbudowa i dekorowanie budowli watykańskich. Z obecnego punktu widzenia trudno nie uznać tego za zasługę. Możemy dziś podziwiać dzieła wykonane na zlecenie Juliusza, ale ma to niewiele wspólnego z „opieką nad artystami”. Można opiekować się zwierzętami lub kaktusami w doniczkach. Papież artystów wynajmował do spełniania jego zachcianek. Oni również nie musieli się z nim „przyjaźnić”, jak podają autorzy encyklopedii. Pracowali dla pieniędzy i artystycznego spełnienia.

27.04.1509 r. – papież Juliusz II obłożył klątwą Republikę Wenecką.

Władców epoki Renesansu postrzegamy dziś jako ludzi o dwóch obliczach: z jednej strony to bezwzględni tyrani gotowi poświęcić tysiące istnień dla ratowania lub powiększania zasobności własnego dominium; zimni gracze zdolni do działań podstępnych, zawierania tajnych paktów, zdrad sojuszników, przekupstwa, nepotyzmu, gróźb i szantaży – czyli tego co opisywał Machiavelli.
Z drugiej strony ci sami książęta i papieże przeszli do historii jako wrażliwi miłośnicy sztuki, fundatorzy kościołów, mostów i szpitali, gotowi do płacenia ogromnych sum za urządzenie ogrodu, wyrzeźbienie posągu czy namalowanie fresku. Motorem ich działań była ambicja, dogadzanie próżności i megalomania. Papież Juliusz II jest znakomitym przykładem tej dwoistości.

Wiadomo, że papież nie szanował artystów, traktował ich jak sługi, a im większy widział w nich talent, tym chętniej i częściej ich upokarzał. Znamienne są długoletnie „potyczki” Juliusza z Michałem Aniołem, któremu papież często nie płacił na czas, przerywał wykonywanie jednego zadania i zmuszał do przyjmowania innych zleceń przerastających siły artysty.
Tak było z wielkim nagrobkiem, który Juliusz zamówił u Michała Anioła na wiele lat przed śmiercią. Pierwotny projekt, świadczący o niebywałej megalomanii fundatora przewidywał wielopiętrową budowlę z 40 postaciami naturalnej wielkości rzeźbionymi w kamieniu. Taki monument nigdy nie powstał, bo albo obrażony artysta uciekał z Rzymu albo Juliusz przerywał mu prace i powierzał wykonanie czegoś innego.

Michał Anioł, projekt nagrobka papieża Juliusza II z ok. 1513

Kronikarz Vasari utrzymuje, że malowanie Kaplicy Sykstyńskiej przypadło Michałowi Aniołowi wskutek intryg Bramantego i Rafaela. Zazdrośni artyści przypuszczali, że arogancki rzeźbiarz, który nigdy nie wykonywał fresków – nie podoła zadaniu i popadnie w niełaskę u papieża. Nie przypuszczali, że niespożyte siły i genialna wyobraźnia Florentyńczyka przyniosą mu wielką chwałę. Wykonanie fresków na suficie kaplicy oraz malowanie Sądu Ostatecznego na ścianie ołtarzowej zajęło Michałowi Aniołowi dokładnie cztery lata. Ze względu na swój trudny charakter wszystkie malowidła wykonywał sam. Nagrobek czekał na ukończenie.

Uwolnienie św. Piotra z więzienia autorstwa Rafaela Santi, apartamenty papieża Juliusza II

Zachłanny i kapryśny Juliusz, między jedną wyprawą wojenną a drugą, zażyczył sobie własnego posągu odlanego w brązie. Buonarotti nie znał się na odlewnictwie, ale musiał ulec naciskom despoty. W fazie projektowania zapytał papieża czy przedstawić go z książką w ręku – Juliusz odparł: „Umieść tam miecz. Nie znam się na książkach.”

Wkrótce Juliusz zmarł. Michała Anioła zaangażowanego w rozbudowę Bazyliki Św Piotra oraz kościoła San Lorenzo we Florencji zaczęli nękać spadkobiercy papieża domagając się ukończenia dzieła, które sam artysta nazywał „tragedią grobowca”, żałując, że podjął się tej niewdzięcznej pracy dla tak trudnego klienta. Dzięki temu że spadkobiercy zgodzili się na znaczną redukcję gabarytów grobowca, Michał Anioł był w stanie w ogóle go ukończyć. Całość zajęła mu czterdzieści lat, a ostatecznie tylko trzy z kilkunastu rzeźb są jego autorstwa. Wśród nich słynny, centralnie umieszczony posąg Mojżesza, budzący zachwyt precyzją wykonania i niemal ludzką energią emanującą z postaci. Podobno sam Michał Anioł po zakończeniu pracy nad Mojżeszem przyklęknął przed nim i zażądał: „a teraz przemów!”
Vasari opisuje, że po odsłonięciu nagrobka do kościoła San Pietro in Vincoli „jak stada szpaków” przychodzili gromadnie Żydzi, aby twarzą w twarz stanąć ze swoim prorokiem. Juliusz prawdopodobnie nie mógł przewidzieć, że przez potomnych będzie zapamiętany nie jako reformator Kościoła, nie jako despota opętany manią podbojów militarnych lecz jako ten, którego grobowiec zdobi jedno z arcydzieł sztuki rzeźbiarskiej.

Leave a Reply