Większość ofiar to psy rasy długowłosej – labradory, collie i retrievery. Giną głównie latem, w słoneczne dni, co w tej części Szkocji jest rzadkością.

Overtoun House to jedna z klasycznych szkockich rezydencji, zbudowana w połowie XIX wieku w stylu Scottish Baronial, łączącym cechy zapóźnionego renesansu i neogotyku. Dom otoczony jest parkiem i ogrodem, a na teren prowadzi charakterystyczny łukowy most kamienny. Dziś jest to zabytek, mieszczący centrum sztuki chrześcijańskiej, ale rezydencja najbardziej znana jest nie z głównego budynku, lecz właśnie z tego mostu, na którym od kilkudziesięciu lat zdarzają się tajemnicze samobójstwa psów.

Począwszy od lat 50. przynajmniej raz do roku zdarzało się, że znajdowano psa w strumieniu 15 metrów pod mostem, ze znakami upadku z dużej wysokości. Mieszkańcy sami widzieli, jak psy po wejściu na most kręcą się niespokojnie, po czym przeskakują niską, kamienną barierkę. Te które przeżyły, czasem powracały na most po kilku dniach i znów skakały.

Oczywiście stworzono na ten temat różne teorie. Jedną z wersji było, że most jest nawiedzony przez duchy, które straszą zwierzęta. Inni sądzili że psy podążały za echem wody, albo przelatującymi nisko ptakami. Przez pewien czas policja patrolowała okolice, podejrzewając że psy łapie i zrzuca jakiś maniak. Uważano też że wraz z elektryfikacją zamku, słupy elektryczne zaczęły wytwarzać jakieś hipnotyzujące dźwięki. Pewne małżeństwo opisywało, jak wybrało się na spacer do zamku z dziećmi i psem. Gdy byli pośrodku, pies nagle wskoczył na kamienną barierkę. A że ta była dosyć wąska, spadł w dolinkę.

Sprawą zajął się specjalista od zachowań i behawiorysta dr David Sans, który podejrzewał, że za efekt mogą odpowiadać specyficzne warunki terenowe. Kręcąc się w tej okolicy zauważył dość szczególny układ mostu – jest przerzucony nad dolinką, której brzeg porośnięty jest wysokimi i gęstymi krzewami, tak, że w zasadzie nie widać że teren opada. Sam most jest kamienny i otoczony kamiennymi barierkami o takiej wysokości, że pies nie może nic zobaczyć, ale może na nią wskoczyć. Sztywność mostu, brak możliwości zobaczenia co jest dookoła i szum wody powodują, że psy nie są w stanie zorientować się, że są na moście, i że pod nimi, za barierkami, jest niebezpieczna głębia. Jeśli więc pojawi się jakiś czynnik wabiący, pies może nie wiedzieć, że niski murek przed nim to barierka za którą jest przepaść, może uznać że to niska przeszkoda na płaskim terenie, takim samym jak teren przed i teren widoczny za mostem. I że może ją przeskoczyć.

Jeśli czynnikiem wabiącym nie mógł być słuch ani wzrok, to musiał to być zapach. Z przejrzenia doniesień o śmierci psów, Sans wyciągnął wniosek, że w większości były to rasy myśliwskie o dobrym węchu. Z własnych doświadczeń wiedział, że psy silnie reagują na zapach norek, dlatego zaczął szukać ich śladów. Pod mostem znaleziono ich odchody i ślady, a w rzeczce żyły lubiane przez nie pstrągi, bardzo możliwe że nie tylko żerowały w krzewach pod mostem, ale też wspinały się po bluszczu obrastającym filary. W dodatku wypadki z psami zaczęły się akurat wtedy, gdy w okolicy zaczęto hodować norki, które często z takich farm uciekają.

Jak pokazało doświadczenie, wobec próbek trzech zapachów, myszy, wiewiórki i norki, psy różnych ras najchętniej biegły w stronę zapachu norki.

Leave a Reply