Choć pragnienie odkrycia nieznanego jest jednym z najbardziej oczywistych motywów poszukiwań naukowych, to nie zawsze jest ono jednocześnie gwarantem postępu. Poszukując tego, co wciąż nie jest jeszcze odkryte, walczymy często z własnym strachem i własnymi lękami. Stajemy oko w oko z własną, często nie do końca zwerbalizowaną, sferą sacrum. Bo przecież -rzucając wyzwanie światu nauki, odzieramy go z magii domysłów i mniemań. Wchodząc w sferę wiedzy, wychodzimy ze sfery baśni.

Dziś już zdjęcie nie jest dowodem…

Tworząc klasyfikacje, schematy i definicje zabijamy to, co tajemnica natury misternie ułożyła w labiryncie niepewności. Podróż przez labirynt zaś, jak wszyscy wiemy, doprowadzić nas może łatwo do zguby i do szaleństwa. Nie każdy ma przecież swoją Ariadnę i nie każdy pamięta ostrzeżenie wypowiedziane dawno temu przez niemieckiego filozofa: „Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas.” Pamiętając o tym ostrzeżeniu nie kierujmy się w naszych fascynacjach li tylko i wyłącznie chęcią odkrycia tego, czego jeszcze nikt nigdy nie odkrył i nie zbadał. Być może urok niektórych rzeczy polega na tym właśnie, iż nikt jeszcze nie ośmielił się ich zbadać, zmierzyć i zważyć?

Przedstawiam Wam 10 legendarnych potworów, których szuka gatunek ludzki w różnych częściach naszego świata. Choć nigdy jeszcze nie udało się znaleźć dowodów na istnienie żadnej z wymienionych przez nas bestii, to świat nie ustaje w poszukiwaniach. Nie ustanie nigdy. Nawet wtedy, kiedy zda sobie sprawę z tego, iż tropiąc potwory, tropi tak naprawdę siebie samego.

1. Amomongo

Amomongo Według relacji świadków, amomongo są wielkości człowieka, ale bardziej przypominają małpę: są porośnięte futrem, a ich łapy, czy też ręce, są opatrzone pazurami. Stworzenia te żyją podobno w dżungli jednej z większych wysp Filipin. Podkreślić trzeba, że dziewiczych terenów w tym kraju nie brakuje, bo w jego granicach leży ponad siedem tysięcy sto wysp, z których zaledwie niecałe 900 zasiedlili ludzie.

To zdjęcie miało być dowodem, że Amomango istnieje.

Nie ma pewności jakiego rodzaju stworzeniem jest Amomongo. Mieszkańcy Filipin zapewniają jednak, że nie chodzi tu o demona, ducha, czy inny nadnaturalny byt z lokalnego folkloru, tylko o realnie istniejące stworzenie.

Czy może to być nieznana nauce człowiekowata istota? Jakiś nasz daleki krewny? I jak udaje mu się ukrywać przed mieszkańcami wysp? Czy amomongo wiedzie koczowniczy żywot w głębi dżungli, a może ma jakąś stałą siedzibę? Na razie nie wiadomo, gdyż amomongo, podobnie jak i inni bohaterowie naszej prezentacji – wciąż czeka na swego odkrywcę.

2. Chupacabra

Pierwsze wzmianki o istnieniu chupacabry pojawiły się stosunkowo późno, bo dopiero na początku lat 90-tych XX wieku. Od tego czasu mieszkańcy Meksyku oraz południowej części Stanów Zjednoczonych wielokrotnie obarczali legendarnego stwora odpowiedzialnością za śmierć zwierząt domowych. Ze względu na to, że „potwór” rzekomo wysysa krew ze swoich ofiar, często bywa określany mianem „wysysacza kóz” (tak brzmi też dosłowne tłumaczenie hiszpańskiego słowa „La Chupacabra”).

Chupacabra

Choć naukowcy już dawno stwierdzili, że chupacabra jest jedynie wytworem ludzkiej wyobraźni, to liczne są opisy meksykańsko-amerykańskiej legendy. Jest to ponoć stworzenie przypominające niedźwiedzia… z kolcami na grzebiecie. Chupacabra jest nieprzeciętnie szybka, potrafi pokonywać wielkie odległości w przeciągu kilku zaledwie sekund. Zdaniem farmerów i kryptozoologów, którzy rzekomo zetknęli się z monstrum, potrafi ono także skakać na bardzo dużą wysokość. Przeskoczenie domu, czy drzewa nie jest żadnym problemem. Te ponadnaturalne zdolności są, wg niektórych, dowodem na pozaziemskie pochodzenie potwora – który może być kosmitą lub… domowym zwierzęciem przedstawicieli obcych cywilizacji. Zwolenników tezy o pozaziemskim pochodzeniu chupacabry utwierdzają w przekonaniu relacje mówiące o tym, iż atakom wsysacza kóz towarzyszą rzekomo częste, dziwne znaki na niebie.

3.  Mande Barung

Mande Barung jako stworzenia żyją podobno w trudno dostępnym regionie Indii, przy granicy z Bangladeszem. Naukowcy stawiają hipotezę, że jeśli Mande Barung jest realnym stworzeniem, to może okazać się odmianą gigantopiteka, największej w całej linii antropoidów kopalnej małpy, która miała ponad 3,5 m wzrostu.

Mande Barung

W 2008 roku ekspedycję poszukującą stwora wsparło nawet, swoim doświadczeniem i sprzętem, brytyjskie BBC. W miejsca, gdzie widywano Mande Barunga wyruszył reporter angielskiego giganta medialnego, Alastair Lawson. Wg jego ustaleń, mieszkańcy Bangladeszu bardzo poważnie traktują istnienie domniemanego „yeti” z dżungli. Twierdzą, że nie jet to duch, demon, czy inna nadnaturalna istota, tylko realnie żyjące człekokształtne stworzenie.

4. Mokele Mbembe

Najstarsze opisy Mokele Mbembe sięgają 1776 roku, kiedy to francuski duchowny Abbé Lievain Bonaventure Proyart, opisywał stworzenie, które „(…) nie było widziane, ale musiało być monstrualne: ślady pazurów były odnajdywane odciśnięte na ziemi, a miały one około trzech stóp (tj. ok. 1 m) obwodu.”

Mokele Mbembe

Podobno ten wielki gad nieznanego gatunku, potomek dinozaurów, żyje w sercu Afryki. Choć niejedna już wyprawa wyruszyła jego śladem, to Mokele Mbembe wciąż pozostaje nieuchwytny. Nikomu nie udało się też sfotografować wielkiego gada. W niczym nie przeszkadza to jednak w tworzeniu wymyślnych opisów tego stwora, który ma rzekomo krępy tułów, pokryty rudą skórą, wielkie, pękate nogi i olbrzymi ogon.

5. Yowie

Najpopularniejsze hipotezy mówią, że Yowie to reliktowy hominid, przypuszczalnie krewny Yeti i Sasquatcha. Inna koncepcja zakłada, że początek opowieściom o Yowie dała populacja… zmutowanych ludzi, rozwijająca się pod koniec XVIII w. Mieli to być zdegenerowani potomkowie uciekinierów z kolonii karnej, w którą początkowo imperium brytyjskie zamieniło Australię.

Yowie i zdjęcie jako dowód jego istnienia…

Wg najoryginalniejszej hipotezy, lansowanej przez grupę australijskich kryptozoologów, Yowie to nieznany nauce torbacz, który przyjął formę wielkiej małpy. Małp w Australii nie ma, jednak w wyniku ewolucyjnych mechanizmów wiele gatunków torbaczy, poprzez przystosowanie się do życia w jakiejś niszy ekologicznej, przypomina z wyglądu ssaki. Przykładowo, misie koala przypominają niedźwiedzie, choć nie są z nimi spokrewnione.

Ogromne bezludne obszary Australii należą do najsłabiej zbadanych regionów Ziemi. Yowie z kolei uchodzą za szczególnie płochliwe. Do tego nie mają imponujących rozmiarów Yeti, Ałmasa lub Sasquatcha. Jeśli na antypodach faktycznie żyją jakieś hominidy, to skutecznie mogą się ukrywać w australijskim buszu.

6. Potwór z Loch Ness 

Sprawa Nessie, czyli legendarnego potwora z Loch Ness pozostaje wciąż niewyjaśniona. Fakt, że wciąż nie udało się rozwikłać tajemnicy stwora, który rzekomo przebywa w szkockim jeziorze, sprzyja spekulacjom i pojawianiu się co jakiś czas sensacyjnych doniesień.

W oryginalnej wersji potwór widoczny w jeziorze jest bardzo niewielkich rozmiarów. W związku z tym do prasy zostało wysłane zdjęcie odpowiednio skadrowane, sprawiające, że potwór wydaje się rzeczywiście duży. 
Oryginalne zdjęcie dzięki któremu autor bardzo dużo zarobił i budził ogromne zainteresowanie mediów.

Pierwsze wzmianki o tajemniczym monstrum datowane są na VI w n.e., a do dnia dzisiejszego zgłosiły się setki osób, które podobno widziały bestię. Świadkowie opisują ją dość szczegółowo, jako zwierzę liczące sobie około 10 metrów wysokości i posiadające nawet kilka garbów.

Poszukując potwora przeprowadzono mnóstwo badań, często z użyciem nowoczesnej aparatury, które miały dostarczyć dowodów na jego istnienie. Na razie żadne nie przyniosło jednak oczekiwanych rezultatów. Ale istniejące „fotografie” i „filmy” wciąż na nowo ożywiają dyskusję na temat Nessie.

7. Yeti

Ta wielka, owłosiona istota, ni to małpa, ni człowiek, już dawno temu zawładnęła wyobraźnią wielu ludzi. W różnych regionach świata wskazuje się takie same charakterystyczne cechy tego stworzenia. Yeti ma silny węch, boi się ognia i mieszka w jaskiniach.

Jedną z pierwszych obserwacji odnotowano w 1921 roku, gdy brytyjska ekspedycja udała się na rekonesans rejonu Mont Everestu. Według późniejszych relacji, ludzie ci widzieli wówczas grupę kudłatych stworzeń przekraczających lodowiec i spytali przewodników z plemienia Szerpów, co to za istoty. Szerpowie wyjaśnili, że to Mehteh Kangmi, czyli wielkie małpy. Członkowie wyprawy wysłali później do Anglii telegram z informacją o tym odkryciu, jednak treść komunikatu została zniekształcona i zamiast „Mehteh” pojawiło się słowo „Metch”, które zrozumiano jako „odrażający”. Tak powstało pojęcie Odrażający Człowiek Śniegu.

Choć najbardziej pasjonujące opowieści o yeti pochodzą z Nepalu oraz odludnych terenów pogranicza Kanady i Stanów Zjednoczonych, to wg kryptozoologów ostoją yeti jest dziś wysoko położony obszar rozciągający się w górach Bhutanu, Sikkimu, u podstawy szczytu Makalu w Nepalu oraz góry Kanczendżunga.

8. Mothman

Człowiek-ćma to jeden z ciekawszych elementów amerykańskiego folkloru. Tajemniczy stwór miał regularnie pojawiać się pod koniec lat 60. w Wirginii Zachodniej, w okolicach rzeki Ohio. Zachowały się liczne relacje opisujące spotkania mieszkańców Wirginii z zagadkowym człowiekiem-ćmą.

Mothman miał rzekomo latać z ogromną prędkością, a ci, którym dane było go ujrzeć, opisywali stwora jako wysoką, człekokształtną istotę wyposażoną w błoniaste skrzydła, czarną, brązową lub szarą skórę i ogromne czerwone, świecące oczy.

9. Diabeł z New Jersey

Choć pierwsze doniesienia o diable z New Jersey pochodzą z 1735 roku, to w jego przebogatej biografii szczególnie ważny jest rok 1909. To wówczas jeden z lokalnych amerykańskich dzienników – Philadelphia Evening Bulletin, opublikował widoczną po lewej stronie rycinę, która miała rzekomo przedstawiać słynnego potwora.

Publikacja nie była dziełem przypadku – w ciągu zaledwie jednego tygodnia legendarna kryptyda widziana była przez blisko dwa tysiące świadków (!). Ich opowieści pełne były przerażających i mrożących krew w żyłach historii o tym, że diabeł porywał i mordował zwierzęta. Co więcej – stwór nie wahał się także atakować ludzi, którzy przerażeni chowali się w swoich domostwach. W związku z masową paniką, w szkołach odwoływano lekcje i zamykano niektóre zakłady pracy.

Dziś diabeł z New Jersey stał się elementem lokalnej kultury ludowej. Jest popularną maskotką i gadżetem, który kupić można na terenie całego stanu NJ. Jego imieniem została nazwana zawodowa drużyna hokejowa występująca w National Hockey League – New Jersey Devils.

10. Akkorokamui

Kryptozoolodzy przypuszczają, że w wodach Wysp Japońskich mogą żyć gigantyczne głowonogi podobne do Krakena ze skandynawskich legend.

Akkorokamui ma podobno 110 metrów długości i uderzająco czerwona barwę, opisywaną w opowieściach jako tak intensywna, jakby do wody wpadło zachodzące Słońce. Według Ajnów, tylko ta widoczna z daleka czerwień pozwala uniknąć spotkania z morskim potworem. Akkorokamui jest uznawany za niebezpieczne stworzenie, bo jednym ruchem olbrzymich ramion może zatopić łódź wraz z załogą.

Tyle legendy Ajnów, pradawnego ludu, który ponad 6 tys. lat temu przybył na Wyspy Japońskie, daleko wcześniej, niż dzisiejsi Japończycy. Obecnie Ajnowie stanowią mniejszość narodową w Japonii – jest ich, zależnie od źródła, od 24 do 100 tys. osób.

Leave a Reply