„Najpiękniejsze samobójstwo” zdaje się być oksymoronem, ale taki właśnie przydomek zyskało zdjęcie wykonane 1 maja 1947 roku przez studenta fotografii Roberta Wilesa. Fotografia przedstawia młodą dziewczyną, zaledwie 23-letnią Evelyn McHale, która po wyskoczeniu z 86 piętra Empire State Building wylądowała na dachu limuzyny należącej do ONZ. Obraz trafił do magazynu Life, gdzie zajął całą stronę. Stał się trwałym elementem kultury wizualnej i inspiracją dla innych artystów, w tym Andy’ego Warhala, który w 1962 roku wykorzystał tę fotografię do stworzenia pracy zatytułowanej Suicide (Fallen Body).

fot. Robert Wiles

Zdjęcie to wywołuje wiele różnych emocji. Z jednej strony przedstawia niezwykle brutalny akt, jakim jest targnięcie się na swoje życie. Z drugiej emanuje z niego spokój i trwałość. Zestawia ze sobą wiele sprzeczności – kruche ciało młodej dziewczyny i powyginaną stal, przechodniów na ulicy, umieszczonych w strumieniu spraw codziennego życia i osobę, która z taką determinacją przerwała własny żywot. Ponadto napięcie buduje w tak dużym stopniu zniszczony pojazd, biorąc pod uwagę, że ciało jest niemal w nienaruszonym stanie. Co więcej kobieta wygląda jakby spała, jej poza budzi raczej skojarzenie z wystudiowanym układem a nie przypadkowym, chaotycznym aktem. Ponadto przypomina kobiece postacie znane z bajek Disneya, takich jak śpiąca królewna. W obliczu grozy i tragedii przedstawianej sytuacji, z trudem powstrzymuje się kontynuację tego toku myślenia, nawiązującego do zakończenia takich dziecięcych opowieści.

Tym co dodatkowo wstrząsa w tym zdjęciu jest piękno grozy – czy raczej groza piękna. Nie sposób wzbronić się przed konstatacją, że zdjęcie jest wizualnie atrakcyjne i cechuje się wysoką wartością estetyczną. Stal auta, przynajmniej w pierwszym kontakcie z fotografią przywodzi na myśl delikatny, pofalowany materiał (w szczególności fragmenty pokrywy dachu). Wydaje się jakby Evelyn McHale była modelką, która tylko bierze udział w sesji. Za moment skończą się zdjęcia, a ona zmyje makijaż. Niestety jak wiadomo nic takiego nigdy nie nastąpi a fotografia jest efektem brutalności prawdziwego życia.

To wszystko odnosi się jednak do warstwy wizualnej obrazu, za którym kryje się dramat młodej dziewczyny. Kobieta nie zostawiła po sobie listu pożegnalnego. Znaleziono jedynie krótką notatkę o treści: „beze mnie jest o wiele lepiej… nie będę dla nikogo dobrą żoną”. Jednakże słowa te zostały przez nią przekreślone. Tajemnicę powodów swojej decyzji zabrała ze sobą, pozostawiając pokolenia z obrazem jej śmierci, który pomimo nieodpartego – jakkolwiek to brzmi w tym kontekście – piękna, również pozostawia wiele pytań i zmusza do refleksji nad życiem oraz śmiercią. 

Obraz doczekał się wielu przeróbek w sieci, czy też stał się inspiracją do stworzenia nowych dzieł, jak choćby uczynił to Andy Warhol. W 1995 roku ukazała się okładka płyty Gilt zespołu Machines of Loving Grace, która prezentowała się w ten sposób:

Warto dodać, że od chwili ukończenia budowy Empire State Building (1931) z budynku zanotowano 36 samobójstw, z czego aż 17 miało miejsce właśnie z tarasu widokowego umieszczonego na 86. piętrze. Evelyn McHale była 12. osobą, jaka odebrała sobie życie. Po pewnym czasie władze budynku zdecydowały się odgrodzić zwiedzających od krawędzi metalową siatką, co skutecznie odstraszyło wielu samobójców.

Leave a Reply