Zepchnięty przez szaleńca na tory nowojorskiego metra Koreańczyk, przez ponad minutę bezskutecznie próbował wrócić na peron. Nikt mu nie pomógł, za to fotograf tabloidu i inni gapie fotografowali i nagrywali mężczyznę, który zginął.

fot. Umar Abbas

Sytuacja wydarzyła się w nowojorskim metrze w grudniu 2012 roku. 58-letni Ki Su Han według podanych później informacji został zepchnięty na tory metra przez chorego psychicznie mężczyznę. Choć od czasu tego zdarzenia do nadjechania pociągu minęło trochę czasu, to jednak nikt nie pomógł mężczyźnie i ten zginął pod kołami maszyny. Co więcej, cała dramatyczna chwila została uwieczniona przez fotografa, którego postępowanie wywołało prawdziwą burzę w mediach. 
Niedługo po sfotografowaniu tej sceny, ukazała się ona na okładce tej znanej gazety:

New York Post

Umar Abbas, autor tego zdjęcia, na co dzień współpracował jako wolny strzelec z New York Postem. Jak zapewne kierownictwo gazety mogło się spodziewać, publikacja tego obrazu wywołała falę negatywnych komentarzy. Zastanawiano się nad tym, dlaczego fotograf nie pomógł mężczyźnie. Choć cała fala krytyki wylała się na niego, to jednak nie można także nie zauważyć, że nikt z pasażerów oczekujących na stacji, również nie pomógł mężczyźnie. 

El fotógrafo que retrató al hombre a punto de morir se defiende | Perfil
Autor zdjęcia: Sam Abbas

Sam Abbas potem tłumaczył się ze swego zdjęcia w ten sposób, że wykonując ujęcia, chciał za pomocą lampy błyskowej ostrzec motorniczego. Bronił się także tym, że znajdował się zbyt daleko od mężczyzny, by mógł mu pomóc. Według niego cała sytuacja wydarzyła się niezwykle szybko. Niestety mnie samego takie tłumaczenia nie przekonują. Dla wielu z nas rzeczą naturalną, instynktowną jest rzucenie się na ratunek drugiej osobie w takiej sytuacji. Z drugiej jednak strony, czy owe zdjęcie nie jest dowodem na coraz powszechniej panującą znieczulicę we współczesnym społeczeństwie, zwłaszcza wielkomiejskim.

Anguished fotog: Critics are unfair to condemn me

Punktem wyjścia opisu do tego zdjęcia było zastanowienie się nad etyką dziennikarską, granicami w fotografii. Zdarzały się już mocno kontrowersyjne sytuacje, jak choćby zdjęcie Kevina Cartera Sep i dziecko, jednak w większości przypadków przynosiły one ze sobą spory odzew społeczeństwa pod postacią pomocy dla ubogich i pokrzywdzonych, dlatego obojętność fotografów, wykorzystanie momentu także dla własnych celów, mogło być w pewien sposób zrozumiałe. Niestety w sytuacji odnoszącej się do tego obrazu, nie mogę znaleźć nic na usprawiedliwienie tej osoby. Na życie powinniśmy przede wszystkim patrzeć nie przez pryzmat obiektywu oraz ekranu telefonu, lecz własnymi oczyma i emocjami. To właśnie nasza reakcja na media i różne publikacje powinna stanowić granicę w dziennikarstwie oraz fotografii.

Leave a Reply