Jest to szesnasta już seria zdjęć związanych z historią Polski. Wstępnie zaplanowaliśmy 20 serii po 25 fotografii. Dziś zapraszam Państwa na kolejną z nich.

1. Kontrolowane wyburzenie wieżowca w Gdańsku po tragedii wybuchu gazu. (1995)

Był 17 kwietnia 1995 r. Wielkanocny poniedziałek. Około godz. 5.50 budynkiem przy al. Wojska Polskiego 39 wstrząsnęła potężna eksplozja. W jednej chwili masywny dziesięciopiętrowiec skurczył się o kilka kondygnacji, miażdżąc ludzi znajdujących się mieszkaniach na najniższych piętrach. Większość była jeszcze w łóżkach…

Lokatorzy, którzy przeżyli wybuch, zgodnie przyznają, że w pierwszej chwili nie wiedzieli, co się stało. Byli w szoku. Wokół zalegała cisza.

Tę ciszę wspominają też ratownicy, którzy ściągnęli na miejsce tragedii. Także i dla nich widok wybebeszonego wieżowca był wstrząsem, tym większym, że zdawali sobie sprawę z obecności ludzi w tej betonowej pułapce.

Odnalezienie poszkodowanych było zresztą największym wyzwaniem dla ratowników. Lokale na najniższych kondygnacjach przestały istnieć, wyżej też nie było wiadomo, gdzie są ludzie. Siła eksplozji i przesunięcie budynku było tak duże, że osoby uwięzione w gruzach najczęściej znajdowały się w innych miejscach niż te, które wskazywali krewni czy znajomi, którym udało się wydostać wcześniej. Ostatecznie stwierdzono śmierć 22 osób, zaś 12 zostało rannych.

Dopełnieniem tragedii była decyzja o wyburzeniu budynku, ale innego wyjścia nie było. Operację zaplanowano na godzinę 13 dnia następnego, przeprowadzając wcześniej – na prośbę lokatorów – wyniesienie z mieszkań najbardziej wartościowych przedmiotów. Zajęli się tym, z narażeniem życia, strażacy.

2. Skandaliczna okładka Super Expressu (2004)

Zdjęcie zostało edytowane z szacunku do dziennikarza

Śmierć Waldemara Milewicza w Iraku w 2004 roku była ogromnym szokiem dla opinii publicznej. Nagle zginął człowiek, którego mogliśmy latami podziwiać na ekranach telewizorów. Niestety nie mniejszy szok przeżyliśmy, gdy na okładce Super Expresu znalazło się zdjęcie martwego reportera. W kraju wybuchła burza, która wywołała debatę na temat granic publikacji.

Waldemar Milewicz to jeden z najbardziej pamiętnych dziennikarzy w historii polskiej telewizji. Charakterystyczny głos, typowa kurtka, w której zwiedził wiele konfliktów i niebezpiecznych miejsc, były jego znakami rozpoznawczymi. Reporter nie bał się wyjeżdżać na sam front. Podczas pracy dziennikarskiej znalazł się między innymi w Czeczeni, Iraku, Rwandzie, Afganistanie, Haiti, byłej Jugosławii. Do dziś pamiętam, gdy jako dzieciak oglądałem jego wejścia na żywo podczas głównych wydarzeń Wiadomości czy reportaże z cyklu Dziwny jest ten świat – był to solidny kawał reporterskiej roboty, z którego zapewne i po części dziś korzystam na blogu. 

W 2004 roku ponownie wybrał się do Iraku. Była to zupełnie inna wizyta niż za pierwszym razem. Debiut w Iraku polegał na śledzeniu postępów międzynarodowej koalicji w walce z Saddamem Husajnem. Kilka miesięcy po inwazji nastroje stały się zupełnie inne, a celem ataków bombowych, samobójczych stawali się nie tylko żołnierze, lecz także dziennikarze. Jak sam zapisał w konspekcie swego nowego reportażu: „Jadę tam po to, aby pokazać prawdziwy obraz sytuacji w Iraku. Chcę pokazać prawdziwy obraz irackiego ruchu oporu. Przekonać się, kim naprawdę są ludzie dokonujący zamachów na wojska koalicji”. Milewicz wraz z kolegami 7 maja 2004 roku wyruszył samochodem spod hotelu Palestyna w Bagdadzie przez Babilon do Nadżafu. Była to niestety zła i słabo chroniona droga. Samochód specjalnie został oznakowany tabliczką PRESS, która zazwyczaj dawała ochronę podróżującym. W Iraku okazało się, że będzie wręcz odwrotnie – zaczęło się polowanie na dziennikarzy.

Pojazd został nieoczekiwanie ostrzelany z broni maszynowej. Dziennikarz i jego montażysta Mounir Bouamrane zginęli na miejscu, natomiast operator kamery Jerzy Ernst został ciężko ranny. 
Niestety Waldka Milewicza szczęście nagle opuściło. Do dziś nie wiadomo, jaki był dokładnie powód zamachu. Pojawiły się nawet informacje o tym, że pomylono go z innym Waldemarem Milewiczem, handlarzem bronią. Śledztwo zostało umorzone, przez co zapewne nigdy nie dowiemy się prawdy.

Momentalnie od informacji z Iraku wszystkie liczące się stacje i gazety zaczęły tworzyć newsy, wspominać reportera. Wkrótce na światło wypłynęło zdjęcie ukazujące ciało Milewicza. Wszyscy zgodnie uznali, że jego publikacja byłaby nie na miejscu. Oczywiście wszyscy z wyjątkiem Super Expressu. Na okładce sobotniego wydania gazety wydrukowana została fotografia dziennikarza w ostrzelanym samochodzie. Od razu wywołała burzę, gdyż przekroczono pewne granice dobrego smaku. 
Grupa wielu czołowych dziennikarzy wystosowała w związku z tym list:

My dziennikarze podpisani pod tym listem jesteśmy oburzeni publikacją Super Expressu, który zamieścił, na pierwszej stronie, szokujące zdjęcie ciała naszego kolegi Waldemara Milewicza, zabitego przez zamachowców w Iraku. Uważamy, że wykorzystywanie przez wszelkie media ludzkiej tragedii w celach marketingowych, promocyjnych czy politycznych jest obrzydliwe i poniżające, niegodne naszego zawodu. Nikt z nas nie chce, by nasze, czy naszych kolegów pośmiertne zdjęcia, służyły komuś do podnoszenia nakładu pism i brutalnego zarabiania pieniędzy. 

3. Generałowie znoszą trumnę Józefa Piłsudskiego do krypty św. Leonarda. Z przodu Edward Śmigły-Rydz i Kazimierz Sosnkowski (1935)

4.  Wypadek lotniczy samolotu pasażerskiego Ił-62M SP-LBG „Tadeusz Kościuszko” Polskich Linii Lotniczych LOT, która wydarzyła się 9 maja 1987 o godzinie 11:12:13 podczas lotu nr LO 5055 na trasie Warszawa–Nowy Jork, w trakcie podchodzenia do lądowania awaryjnego, po awarii silników.

Komisja badająca przyczyny katastrofy ustaliła, że w końcowej fazie podchodzenia do lądowania awaryjnego, w wyniku rozszerzających się uszkodzeń powstałych w układach samolotu i pożaru na jego pokładzie, załoga utraciła możliwość efektywnego nim sterowania, czego następstwem było zderzenie samolotu z ziemią. Katastrofa wydarzyła się w Warszawie, na południowym skraju Lasu Kabackiego, 5700 metrów od progu drogi startowej na kierunku 33 lotniska Warszawa-Okęcie.

W wyniku katastrofy śmierć na miejscu poniosły 183 osoby – wszystkie znajdujące się na pokładzie samolotu – a sam samolot został zniszczony. Zniszczone zostały również drzewa w Lesie Kabackim na obszarze prostokąta o wymiarach około 370 × 50 metrów.

Pod względem liczby ofiar jest to największa katastrofa lotnicza w historii polskiego lotnictwa.

Ostatnie minuty lotu, rozmowa pilotów z wieżą

5. Katastrofa na Air Show w Radomiu, szczątki samolotu Zlin 526 w powietrzu (2007)

Uczestnikami wypadku byli piloci grupy akrobacyjnej AZL Żelazny. Kolizja nastąpiła w trakcie wykonywania na trzech maszynach pętli z rozejściem u szczytu – tzw. „rozety” (inaczej też nazywanej „różyczką”). Samoloty miały minąć się w najniższym punkcie manewru w odległości około 10 metrów od siebie. Maszyny leciały z prędkością około 300 kilometrów na godzinę.

W trakcie wykonywania manewru niespodziewanie samolot Lecha Marchelewskiego (Zlin 526F o znakach rejestracyjnych SP-CDF) zderzył się z samolotem Piotra Banachowicza (Zlin 526AFS o znakach SP-ELE). Oba samoloty uległy niemal całkowitemu zniszczeniu, a piloci zginęli w momencie kolizji. Szczątki samolotów spadły obok pobliskiego lasu na teren lotniska, na którym odbywał się pokaz. Trzeci samolot (Zlin 526AFS SP-CSU) pilotowany przez Krzysztofa Kossińskiego (znajdujący się w bezpośredniej bliskości punktu zderzenia) wylądował bezpiecznie na lotnisku. W związku z tragedią w Radomiu i Zielonej Górze wprowadzono trzydniową żałobę.

6. Katastrofa na Air Show w Radomiu. Su-27UBM na chwilę przed uderzeniem w ziemię (2009)

30 sierpnia 2009 o godz. 13:17 podczas pokazów rozbił się białoruski samolot Su-27UBM-1 (modernizowany w 558. Zakładzie w Baranowiczach). Spadł on w pobliże lasku niedaleko miejsca pokazu (między Małęczynem a Makowem) w odległości 100 metrów od zabudowań. Wkrótce po katastrofie policja i organizatorzy pokazu potwierdzili śmierć dwóch pilotów – pułkownika Alaksandra Marfickiego oraz pułkownika Alaksandra Żuraulewicza.

Podczas wstępnych analiz ustalono, że prawdopodobną przyczyną katastrofy był błąd pilota, jednak około godz. 18:00 rzecznik Ministerstwa Białorusi oznajmił, że przyczyną mogło być wessanie ptaka do wlotu silnika, jest to jednak mało prawdopodobne.

W czasie pokazów na lotnisku w Radomiu było około 100 tys. widzów. Nikomu z nich nic się nie stało. Jak mówią świadkowie zdarzenia, piloci specjalnie wyprowadzili samolot z dala od zabudowań, aby nie zagrozić nikomu innemu podczas rozbicia się, którego piloci byli świadomi. Twierdzili też, że tuż przed wypadkiem nie słyszeli silników. Piloci otrzymali polecenie katapultowania się z maszyny, jednak zainicjowali sekwencję katapultowania zbyt późno. Prawdopodobnie próbowali posadzić maszynę w miejscu, gdzie nie ma cywilów.

7. Katastrofa rządowego Mi-8 pod Piasecznem (2003)

Katastrofa rządowego Mi-8 pod Piasecznem miała miejsce 4 grudnia 2003 roku, kiedy to wojskowy śmigłowiec Mi-8 z 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego z premierem Leszkiem Millerem na pokładzie uległ awarii pod Baniochą. Premier doznał złamania dwóch kręgów piersiowych. Na pokładzie śmigłowca było 15 osób: czterech członków załogi i 11 pasażerów. Nikt nie zginął.

8. Trumna z ciałem gen. Sikorskiego, wnoszona na pokład ORP „Orkan”.

9. Funkcjonariusze rosyjskich służb mundurowych wymieniający żarówki w lampach świateł podejścia pasa startowego lotniska w Smoleńsku kilka godzin po katastrofie polskiego Tu-154 w Smoleńsku (2010)

10. Katastrofa lotnicza na Okęciu (1980)

Katastrofa lotnicza pobliżu warszawskiego lotniska Okęcie. O tej katastrofie mówiła cała Polska. Z wypadku zginęła m.in. Anna Jantar, etnomuzykolog Alan Merriam, 22 członków reprezentacji bokserskiej USA i 6 delegatów z warszawskich uczelni, wracających z obrad stowarzyszenia AIESEC. W sumie w katastrofie tej zginęło 87 osób. Przyczyną katastrofy samolotu Ił-62 była awaria silnika i utrata możliwości sterowania samolotem.

11. Czołowe zderzenie pociągu osobowego relacji Toruń Główny – Łódź Kaliska (1980)

Czołowe zderzenie pociągu osobowego relacji Toruń Główny – Łódź Kaliska z pociągiem towarowym relacji Otłoczyn – Wrocki, na odstępie Otłoczyn – Brzoza Toruńska, do którego doszło 19 sierpnia 1980 około godziny 4:30. W wypadku śmierć poniosło 67 osób, ranne zostały 64 osoby.

Pod względem liczby osób, które poniosły śmierć, była to największa katastrofa w powojennej historii polskiej kolei.

Po około sześciu minutach jazdy pociągu towarowego i około dwóch minutach od minięcia przez pociąg osobowy Brzozy Toruńskiej, około godziny 4:30 w kilometrze 99,312 linii kolejowej nr 18 nastąpiło czołowe zderzenie pociągu osobowego nr 5130 z pociągiem towarowym nr 11599. Prędkość pociągu osobowego w momencie zderzenia wynosiła około 85 km/h, a towarowego około 33 km/h. W wyniku zderzenia obie lokomotywy, trzy wagony pociągu osobowego i trzy wagony pociągu towarowego zostały zniszczone w stopniu kwalifikującym je do kasacji.

Maszynista pociągu towarowego poniósł śmierć na miejscu, a pomocnik maszynisty zmarł w szpitalu, zaś w pociągu osobowym maszynista odniósł ciężkie obrażenia, ale przeżył, natomiast pomocnik maszynisty zmarł. W wypadku poniósł także śmierć kierownik pociągu osobowego.

W wyniku zakleszczenia taboru zatarasowane i uszkodzone zostały oba tory.

Katastrofa wydarzyła się w stosunkowo burzliwym politycznie okresie. Zgodnie z zasadami obowiązującymi publikacje w PRL (cenzurą), opinia publiczna nie była w sposób szeroki i powszechny informowana o przebiegu dochodzenia powypadkowego ani jego ustaleniach, co powodowało powstawanie licznych przypuszczeń o przyczynach tragedii.

12. Pożar lasu w nadleśnictwie Rudy Raciborskie (1992)

Na zdjęciu spalone samochody strażackie biorące udział w akcji gaszenia lasu w okolicach Kuźni Raciborskiej.

Pożar lasu w nadleśnictwie Rudy Raciborskie – największy pożar jaki miał miejsce w Polsce oraz Europie środkowej po II wojnie światowej. Rozpoczął się 26 sierpnia 1992 roku około godziny 13.50 i chwilę później został zauważony w oddziale 109 (przy linii kolejowej łączącej Racibórz z Kędzierzynem–Koźlem) leśnictwa Kiczowa, nadleśnictwa Rudy Raciborskie, w pobliżu miejscowości Solarnia.

Warunki meteorologiczne były wyjątkowo sprzyjające pożarowi – temperatury ponad 32 °C, 30 sierpnia w Kaliszu i Łodzi zanotowano 38 °C, występował silny wiatr z południa – w Tatrach wiał wiatr halny, wyjątkowo niska była wilgotność ściółki leśnej.

Prawdopodobną przyczyną pożaru była iskra spod kół hamującego pociągu. Pożar udało się ugasić dopiero cztery dni później, a jego dogaszanie trwało do 12 września. Dużą rolę podczas gaszenia odegrało masowe (pierwsze i jak dotychczas jedyne) użycie 26 samolotów PZL M18 Dromader zrzucających „bomby wodne” na czoło pożaru. Ponadto w akcji gaszenia pożaru brało udział około 1 100 samochodów pożarniczych, śmigłowce, 50 cystern kolejowych i 6 lokomotyw, a także sprzęt ciężki taki jak: czołgi, pługi i spychacze. W sumie w akcji gaśniczej brało udział około 10 000 osób.

13. Katastrofa w kopalni Generał Zawadzki w Dąbrowie Górniczej (1969)

Katastrofa w kopalni Generał Zawadzki w Dąbrowie Górniczej to jeden z najtrudniejszych momentów w historii zagłębiowskiego górnictwa. Na szczęście, nie najtragiczniejszych. W chwili wdarcia się wody i mułu węglowego z osadnika Jadwiga do kopalnianych wyrobisk w strefie zagrożenia znajdowało się 119 górników. Zginął jeden. Tragiczne wydarzenia rozpoczęły się 24 lipca 1969 roku. Prasa o wypadku poinformowała dopiero dwa dni później. W czwartek 24 lipca do wyrobisk podziemnych oddziału III wdarło się 10 tysięcy metrów sześciennych wody 70 tysięcy metrów sześciennych mułu węglowy. Zatopieniu i częściowemu wypełnieniu mułem i piaskiem uległa sieć wyrobisk górniczych w tym oddziale. Natychmiast podjęta akcja ratunkowa umożliwiła szybkie uratowanie 37 zagrożonych członków załogi, którzy nie odnieśli żadnych obrażeń. Górnikom kazano przemieszczać się w kierunku peryferyjnych szybów Małobądz i Walery. Zatrzymano płuczkę. Przestają też pracować dwa główne szyby: zjazdowy Zawadzki i materiałowy Cieszkowski.

KWK Generał Zawadzki funkcjonowała do połowy lat dziewięćdziesiątych. W ostatnich latach działała pod starą nazwą „Paryż”. Dziś na jej terenie działa zakład przeróbki mechanicznej węgla, niektóre budynki są zagospodarowane, inne niszczeją.

14. Zima stulecia 1978/1979

Ta zima była wyjątkowo śnieżna. Od godzin nocnych z 29 na 30 grudnia rozpoczął się napływ mroźnej masy powietrza z północy, co spowodowało, że występujące wówczas opady deszczu zaczęły stopniowo przechodzić w opady śniegu z deszczem i śniegu oraz nasilać się. Towarzyszył im silny wiatr, powodujący szybkie tworzenie się zasp. Chłodny front atmosferyczny przemieszczał się stopniowo na południe, a śnieżyce i gwałtowny spadek temperatury z wartości dodatnich do kilkunastu stopni poniżej zera obejmowały kolejno Polskę Północną (28–29 grudnia) i Centralną (29–30 grudnia). Najpóźniej dotarły na Dolny i Górny Śląsk (30 grudnia) oraz Podkarpacie (30–31 grudnia). Rekordowo wysoką pokrywę śnieżną odnotowano: w Suwałkach (84 cm, 16 lutego), Łodzi (78 cm, 2 lutego), Warszawie (70 cm, 31 stycznia), Chojnicach (60 cm, 19 lutego), Szczecinie (53 cm, 19 lutego), Kole (46 cm, 26 lutego), Kielcach (39 cm, 2 lutego) i Poznaniu (29 cm, 20 lutego).

Od 1 stycznia 1979 roku cały kraj był już sparaliżowany przez zaspy i kilkunastostopniowy mróz. Z dniem 1 stycznia wojewoda gdański wprowadził na terenie województwa stan klęski żywiołowej. W kolejnych dniach wskutek zakłóceń w transporcie zaczęło brakować surowców energetycznych. Zamarznięte zwrotnice kolejowe i popękane w wyniku mrozów szyny spowodowały, że transporty węgla do elektrociepłowni docierały wyjątkowo rzadko, a rozmrażanie tych, które udało się dowieźć, było bardzo utrudnione. Do odśnieżania torów i dróg skierowano wojsko wyposażone w ciężki sprzęt (m.in. czołgi, które gąsienicami zrywały z dróg grubą warstwę zmrożonego i zbitego śniegu). W większości miast komunikacja miejska nie funkcjonowała lub działała w bardzo ograniczonym stopniu. Transport międzymiastowy również funkcjonował bardzo źle. Autobusy w niektórych okolicach jeździły w „tunelach” wykopanych w śniegu.

Ówczesny minister oświaty i wychowania Jerzy Kuberski podjął decyzję o wstrzymaniu powrotu z zimowisk dzieci i młodzieży. Duży mróz i zamarznięty grunt były także pośrednimi przyczynami wybuchu gazu w Rotundzie PKO w Warszawie w dniu 15 lutego 1979 roku.

15. 30 stycznia 1979. Zima Stulecia na Wierzbnie w Warszawie. Fot. Grażyna Rutowska

16. Mężczyzna ciągnący sanie z węglem w Krakowie (luty 1929)

17. Bitwa o Monte Cassino, rok 1944

18. 26 i 27.12.1939 r. – pierwsza jawna egzekucja dokonana przez Niemców na Polakach.

Był to odwet za śmierć dwóch niemieckich podoficerów, zastrzelonych dzień wcześniej w barze. Pierwszą ofiarą był właściciel baru – Antoni Bartoszek, który został powieszony.

19. Stanisław Mateusz Ignacy Wyspiański umiera 28.11.1907 r. Jedno z ostatnich zdjęć na łożu śmierci.

20. „My kierujemy się przede wszystkim dobrem Polski Ludowej, a na drugim miejscu dobrem wyznania. W ramach dobra demokracji ludowej – niech rozkwita wyznanie, nigdy zaś na odwrót.” – Józef Cyrankiewicz. Przemówienie z 28.11.1947 r.

21. 27/28.11.1942 r. – Niemcy rozpoczynają, zakrojoną na szeroką skalę „Aktion Zamość” – masowe wysiedlenia Polaków z Zamojszczyzny.

22. Pierwszy numer dziennika „Głos Polski”, nieoficjalnego organu prasowego Rządu Rzeczpospolitej Polskiej. 28.11.1939 r.

23. Kazimiera Iłłakowiczówna, poetka i tłumaczka. W latach 1926 – 1935 sekretarka Marszałka Józefa Piłsudskiego w Ministerstwie Spraw Wojskowych.

24. Brama niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Majdanek. (1944)

25. „Mamusiu proszę cię przyjć domnie na wizenie i jesce ras proszę cię Kochana Mamusiu proszę cię nie za pomnij przyjść do mnie na wizenie…”

List chłopca do Mamy, wysłany z „Polen-Jugendverwahrlager der Sicherheitspolizei in Litzmannstadt”. Łódź, ul. Przemysłowa. List nigdy nie dotarł.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.