Dziesiątkujące ludzkość epidemie nie są niczym nowym. Pojawiają się regularnie – nawet co kilkadziesiąt lat. I choć nierzadko obawy okazują się przesadzone w stosunku do faktycznych rozmiarów problemu, to w niektórych przypadkach światowe społeczeństwo naprawdę mocno ucierpiało. I o kilku takich sytuacjach poniżej.

1. Trąd w średniowieczu

Jedną z chorób, których najbardziej obawiano się w średniowieczu, był trąd. Diagnoza stanowiła wyrok – a zarażeni zsyłani byli na margines społeczeństwa. Z jednej strony po to, by nie roznosić bakterii. Z drugiej, by oszczędzić zdrowym osobom widoku iście makabrycznego. Widoku żywcem gnijących ludzi. Trąd towarzyszy ludzkości już od tysięcy lat, zresztą każdego roku pojawia się około 200 tysięcy nowych przypadków, z których ponad połowa w najbiedniejszych regionach Indii. Obecnie jednak możliwe jest skuteczne leczenie trądu. W średniowieczu takich możliwości nie było – szacuje się, że w Europie w tamtych czasach funkcjonowało nawet 19 tysięcy specjalnych domów odosobnienia, właśnie dla trędowatych. A co według ówczesnych ludzi wywoływało chorobę? Bynajmniej nie bakteria – wierzono powszechnie, że to nic innego jak boska kara zesłana na grzeszników.

2. Ostatnia taka grypa (w XIX wieku)

Wiele osób słyszało o grypie hiszpańskiej, nieco mniej o grypie azjatyckiej, nazywanej też niekiedy rosyjską. Jej pierwsze ogniska miały miejsce w leżącym w środkowej Azji Turkiestanie, skąd rozprzestrzeniły się na praktycznie całą północną półkulę. Choroba nie ominęła nawet północno-zachodniej Kanady ani Grenlandii, pochłaniając na całym świecie nawet milion ofiar – głównie jednak w szybko rosnących w tamtych czasach miastach. Była to najgroźniejsza w skutkach pandemia XIX wieku, a zarazem ostatnia w tym stuleciu. Problem udało się opanować w ciągu mniej więcej dwóch lat, przez co za okres epidemii grypy azjatyckiej uznaje się lata 1889-1891, czyli dość szybko. Niestety dość szybko świat znów znalazł się u progu katastrofy. Nie minęły nawet trzy dekady, a do licznego grona trapiących Ziemię zmartwień dołączyła „hiszpanka”.

3. Do siedmiu razy cholera

Wielkie pandemie cholery wybuchały na świecie siedmiokrotnie… jak dotąd. Ta najgroźniejsza dla Europy miała miejsce w latach 1831-1838, ale jeśli spojrzeć z perspektywy całego świata, bardziej tragiczna w skutkach była późniejsza, trzecia pandemia z lat 1852-1860. Podobnie jak wcześniejsze, wybuchła w Indiach, skąd rozprzestrzeniła się początkowo po Azji, by stopniowo zawędrować do Europy i Ameryki Północnej oraz Afryki. W najgorszym momencie, w 1854 roku, w samym tylko Londynie na cholerę zmarło 10 tysięcy osób, zaś światowy bilans „trzeciej fali” sięgnął miliona zmarłych. Bakterie zanieczyściły wodę pitną w wielu miejscach świata, ale potrzeba było wielu lat i wielu ofiar, by ustalono nośnik zakażenia i rozpoczęto pracę nad jego oczyszczeniem.

4. Ospa prawdziwa, ale pokonana

Ile czasu od wynalezienia szczepionki może zająć całkowite wyeliminowanie choroby? W przypadku ospy prawdziwej, która mocno dała się we znaki ludzkości (ze śmiertelnością wahającą się w zależności od badanej grupy między 10 a nawet 80%), trwało to niemal dwieście lat. Pierwszą szczepionkę opracowano w 1796 roku, a dopiero w 1980 Chińska Światowa Organizacja Zdrowia mogła ogłosić ospę za całkowicie wyeliminowaną. Zanim jednak do tego doszło, choroba w znaczący sposób odmieniła losy świata. Przede wszystkim ułatwiła Hiszpanom podbój Azteków. Już w Starym Świecie ospa zbierała tragiczne żniwo, jednak dopiero w zetknięciu z rdzennymi mieszkańcami Ameryk w XVI wieku, którzy nie mieli wcześniej do czynienia z chorobami białego człowieka i nie mieli choćby szczątkowej odporności, pokazała prawdziwą twarz. Był to jeden z powodów, dla których Hiszpanie tak łatwo poradzili sobie na terenie obecnego Meksyku – bo ospa wykonała niemal całą robotę za nich, zabijając nawet 90% miejscowych Indian.

5. Czym była zaraza Antoninów

Jedna z najbardziej śmiertelnych epidemii w historii jest przy okazji jedną z najstarszych, o jakich nam wiadomo. Wystąpiła w latach 165-180, głównie na terenie imperium rzymskiego, gdzie zginęło nawet 5 milionów ludzi. Oszacowano, że w wyniku choroby śmierć poniosło nawet 10% mieszkańców imperium, a w miejscach o dużej koncentracji zaludnienia odsetek ten był zdecydowanie wyższy. Najprawdopodobniej ofiarą epidemii padł też Lucjusz Werus, adopcyjny brat Marka Aureliusza, z którym wspólnie rządził cesarstwem. Naukowcy nie są w stu procentach zgodni, czym była choroba sprzed prawie dwóch tysięcy lat, jednak bardzo wiele wskazuje na to, że zarazę Antoninów spowodowała… ospa.

6. Wielka zaraza w Londynie

Niektóre epidemie wcale nie potrzebują wielkiego zasięgu, żeby zebrać poważne żniwo. Wielka zaraza, która dotknęła Londyn w latach 1665-1666 nie rozprzestrzeniła się może po całym świecie ani nawet – w przeciwieństwie do epidemii, o której w punkcie następnych – Europie, ale i to wystarczyło, by liczba ofiar przekroczyła najprawdopodobniej 100 tysięcy (najbardziej ostrożne szacunki zaczynają się od 75 tys.). Przyczynę stanowiła roznoszona przez szczury dżuma, a w jej konsekwencji liczba mieszkańców Londynu zmalała co najmniej o jedną piątą. Swoje obecne określenie „wielkiej” zaraza zyskała po długim czasie, uchodząc z perspektywy historycznej za jedną z ostatnich tak dramatycznych katastrof na Starym Kontynencie. Kiedy którykolwiek z domowników zapadał na dżumę, jedyne, co można było zrobić, to namalować czerwony krzyż na drzwiach i modlić się o cud.

7. Czarna śmierć

Średniowiecze nie było dla Europy zbyt szczęśliwym czasem – przynajmniej jeśli wziąć pod uwagę wybuchające co i rusz choroby. Czarna śmierć – dżuma z XIV wieku – była jedną z najtragiczniejszych w skutkach w dziejach nie tylko Starego Kontynentu, ale całej ludzkości. Nie ma pewności co do tego, skąd wzięła się choroba. Być może ze Środkowej Azji, skąd jedwabnym szlakiem dotarła do basenu Morza Śródziemnego i Europy. Roznosiły ją najprawdopodobniej pchły pasożytujące na szczurach (jakby jednych lub drugich z osobna nie było wystarczająco). Skutki czarnej śmierci były tragiczne. Od 30 do 60% populacji Europy, nawet 100 milionów ofiar na całym świecie. Poczyniła spustoszenie, którego naprawa zajęła kolejne 150 lat. Niektórzy sądzą, że określenie „czarna śmierć” wzięło się od koloru, który przybierały rany zakażonych, jednak nie wydaje się to słuszne. Prawdopodobnie czerń miała tu typowo żałobny wymiar.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.