Żadna praca nie hańbi, powiadają. Zawód kata to praca z całą pewnością dość stresująca dla osoby o miękkim sercu. Ale co począć – dziatwę trzeba z czegoś utrzymać. Pomoże w tym potężny topór, nerwy ze stali i odrobina „scenicznej charyzmy” podsycana wrzaskami ukontentowania zebranej publiczności.

1. Charles Henri-Sanson

Męska część rodziny Sansonów od pokoleń przekazywała sobie największe tajemnice katowskiego fachu.
Pradziadek Charlesa jako pierwszy mógł pochwalić się tytułem naczelnego oprawcy Paryża. W 1778 roku urząd ten przeszedł w ręce Henriego-Sansona, który jeszcze jako nastolatek pomagał ojcu ścinać głowy skazańcom. Młody kat, zasilony cenną wiedzą ojca, dziada i pradziada, okazał się najdoskonalszym z fachowców w tej chlubnej dziedzinie. Dzięki gilotynie przez niego obsługiwanej z żywotem pożegnali się: Maria Antonina (wówczas kibicowało katu 200 000 „fanów”), Ludwik XVI, Georges Danton i Maksymilian Robespierre.

 Charles załatwiał swoje obowiązki w sposób ekspresowy. Podczas tzw. terroru jakobińskiego Sanson zgilotynował 300 osób w ciągu trzech zaledwie dni. Innym razem w czasie trzynastu minut pozbawił głów dwunastu skazańców. Mówi się, że w trakcie swej wieloletniej kariery Charles wykonał 2918 egzekucji.

2. Grover Cleveland

Cleveland to jedyny prezydent Stanów Zjednoczonych, który osobiście wykonał dwa wyroki śmierci. Będąc jeszcze szeryfem Buffallo, Grover powiesił w 1884 roku mężczyznę, który ugodził nożem własną matkę. Kilka miesięcy później przyszły prezydent po raz kolejny osobiście pozbawił życia skazanego na śmierć mordercę.

Podczas wyborów prezydenckich przeciwnicy Clevelanda nazywali go „egzekutorem z Buffallo”. Wbrew tej, można by rzec, „niesławnej” opinii, Grover wybrany został prezydentem Stanów Zjednoczonych. Historycy uważają, że to dzięki swojej wcześniejszej praktyce był on osobą wyjątkowo zaciekłą w walce z przestępcami.

3. Richard Brandon

Ten siedemnastowieczny, angielski kat, nazywany przez publikę „Młodym Gregorym”, znany był ze swego mocnego i niezwykle celnego uderzenia toporem. Tłum go uwielbiał – Richard pozbawiał swoje ofiary głów za pomocą jednego tylko cięcia ( inni „specjaliści” potrzebowali na to kilku ciosów). Za ten profesjonalizm kat ceniony był też przez samych skazańców… Niestety, swoje umiejętności ćwiczył Brandon na całkiem niewinnych psach i kotach.

Egzekutor sprzeciwił się wykonaniu jednego wyroku. W obawie przed rozwścieczonymi zwolennikami króla, Brandon odmówił ścięcia Karola I. Być może jednak zmienił zdanie. O tym nigdy się nie dowiemy – kat, który obsłużył Jego Wysokość był bardzo starannie zamaskowany.

4. William Marwood

Zanim ten dziewiętnastowieczny, angielski egzekutor po raz pierwszy założył pętlę na szyję skazańca, winnych zwykło się wieszać w sposób, powiedzmy, mało humanitarny. O ile w ogóle można mówić o jakiejkolwiek humanitarności pozbawiania kogoś życia, to warte uwagi jest to, że wcześniejsza metoda wieszania miała na celu powolne duszenie ofiary. W niektórych przypadkach sam egzekutor pomagał umierającemu nieco szybciej pożegnać się z życiem.
Marwood wprowadził do swego fachu „metodę długiej liny”, co powodowało, że skazaniec łamał sobie kark w następstwie silnego szarpnięcia. Początkowe próby nie zawsze kończyły się w pełni zadowalającym sukcesem – zdarzało się, że lina była zbyt długa, a szarpnięcie zbyt mocne. Wtedy to nieszczęsna ofiara „traciła głowę”.

5. Souflikar

Nikt nie był tak szybki jak Souflikar – kat na dworze tureckiego sułtana Mahometa IV (XVII wiek). I nie chodzi tu o tempo obsługi skazańców, ale o… bieg. Wyścig pomiędzy ofiarą a egzekutorem miał miejsce w pięknym ogrodzie, na którego końcu znajdowało się miejsce kaźni. Jeśli delikwentowi udało się pokonać kata, skazanemu darowano życie, a jego kara kończyła się na wygnaniu. W innym wypadku biedak był na miejscu duszony i wrzucany do rzeki.

Souflikar był równie dobrym katem co sprinterem. W ciągu pięciu lat rozprawił się z 5000 nieszczęsnych biegaczy.

6. Giovanni Battista Bugatti

Oto, działający na przełomie XVIII i XIX wieku, oficjalny egzekutor Państwa Kościelnego. Słynący ze schludnego wyglądu i idealnie skrojonych szat, Bugatti był katem na pół etatu. W wolnych chwilach zajmował się on sprzedażą turystycznych pamiątek. W handlu kolorowymi parasolkami i innymi drobiazgami pomagała mu żona.

Do każdej egzekucji pobożny egzekutor odpowiednio się szykował – spowiadał się i z pokorą przyjmował komunię. Tak duchowo namaszczony kat stawiał się na miejscu swej pracy, aby miażdżyć młotem głowy ofiar i ćwiartować ich ciała – Bugatti słynął ze swej niespotykanej brutalności. Kiedy Giovanni skończył 85 lat, papież Pius IX oddelegował tego naczelnego oprawcę Państwa Kościelnego na emeryturę, zapewniając mu zacne miesięczne wynagrodzenie w podzięce za sumienne roztrzaskiwanie głów skazańców.

W imię Pana, ma się rozumieć.

7. Albert Pierrepoint

„Kiedy skończę szkołę, chciałbym zostać katem” – odpowiedział na pytanie nauczycielki jedenastoletni Brytyjczyk – Albert. Nic dziwnego, że był to dla niego wymarzony zawód – zarówno ojciec, starszy brat jak i stryjek chłopca robili karierę w tym właśnie fachu. W tajemnicy przed rodziną, z wypiekami na twarzy oddawał się lekturze szczegółowo opisanych egzekucji z pamiętników taty.

Zanim wykonał swoją pierwszą, dziewiczą „robotę”, młody aspirant trenował pod okiem swego stryja, wieszając na stryczkach specjalne manekiny. Pierwszym klientem młodego egzekutora był gangster Tony Marcini, który aby dodać otuchy swemu oprawcy, na moment przed otworzeniem się zapadni, miał do niego rzucić: „Zdrówko!”.
W czasie kiedy Albert przejął obowiązki kata, egzekutor zgarniał za każdego straconego ok. 1,6 funta. Pierrepoint wieszał przestępców, prostytutki, a w czasie II Wojny Światowej wymierzał sprawiedliwość  amerykańskim żołnierzom, którzy dopuścili się gwałtów bądź okrutnych morderstw.

Brał też udział w wyprawianiu do krainy wiecznych łowów ok. 200 nazistów, skazanych w procesie norymberskim.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.